Razem z Marchesą i Exaliosem ruszyliśmy poszukać tych dwóch roślin. Najpierw zaczęliśmy poszukiwania w lesie. Te rośliny lubią bardzo dużo cienia - mówił Exalios. Jednak w lesie ani jednej z tych roślin. Potem ruszyliśmy nad wodospad. Lubią też dużo wody - powiedział Exalios. Nad wodospadem znaleźliśmy jedną z tych roślin. Jak ona się nazywała? Kakadi? W każdym razie została druga roślina do znalezienia. Bardzo lubi ciepło, więc na pewno jest na pustyni. Po 4 godzinach wędrówki dotarliśmy na pustynię. Szybko pobiegliśmy pod piramidę. W końcu jest tam cień. Ale... ktoś zerwał tą roślinę! Ale kto? I dlaczego wtedy, kiedy jest nam potrzebna?
- Ktoś tu jest - stwierdził Exalios.
- Wiesz kto? - zapytała Marchesa.
- Jest to wilczyca. Mniej więcej ma 2 lata. Jest bardzo blisko. Wyczuwam jej zapach.
- To co? Idziemy?
- Jeżeli chcemy zdobyć tą roślinę, będzie trzeba.
- Gdzie ona jest?
- W środku piramidy - powiedział niechętnie.
- O nie... Nie dam rady - wycofałam się szybko.
- Nie bój się.
- Ja... idźcie sami. Poczekam tu na was.
- Na pewno?
- Tak, na pewno.
- Dobrze. W razie czego zawołamy cię.
Marchesa i Exalios weszli do środka piramidy. Nim się obejrzałam, wyszli z nieznajomą wilczycą.
- Kim jesteś? - warknęłam na nią.
- Mam na imię Sharpay. Jestem siostrą Snow'a.
- Na serio? - bardzo się zaciekawiłam.
- Tak. Znasz go?
- Jasne! To mój przyjaciel.
- Och, gdybym go tylko mogła zobaczyć.
- Przebywa na terenie naszej watahy. Jak chcesz, możesz pójść z nami, żeby się z nim zobaczyć.
- O, nie - zaprzeczyła Marchesa.
- Czemu?
- My jej w ogóle nie znamy. Co, jeżeli coś zrobi?
- Nie martw się, będę ją miała na oku. Idźcie do Cheryll dać jej te rośliny. Ja z Sharpay do was później dołączymy.
- Dobrze. Jakby co, zawołaj nas - Marchesa nie miała zaufania do Sharpay.
- Ok. Więc... - zaczęłam rozmawiać z Sharpay - jesteś siostrą Snow'a?
- Tak. Nasi rodzice zmarli 2 lata temu. Podczas walki z Watahą Mroku.
- Na serio? - zaczęłam się coraz więcej dowiadywać.
- Tak. Razem ze Snow'em ruszyliśmy na północ. Tam gdzie znajduje się wasza wataha. Snow postanowił tam zostać, ale nie chciał dołączyć. Sądził, że nikt go nie będzie chciał, po tym co się zdarzyło.
- Wiem. Dlaczego z nim nie zostałaś?
- Chciałam, ale... Snow był wtedy bardzo nieodpowiedzialny i nikogo nie słuchał. Postanowiłam, że zostawię go samego, żeby nauczył się żyć samodzielnie.
- Zostawiłaś własnego brata?
- Tak. Ale powiedziałam mu, gdzie może mnie spotkać. Mijały miesiące, a on dalej nie przychodził. Myślałam, że coś mu się stało. Na pewno wszystko jest z nim w porządku?
- Tak - nie chciałam mówić o tym, że Snow zmienił się w potwora. W końcu sama nie miałam na tyle informacji, żeby wszystko jej opowiedzieć.
- To dobrze. Nie wiesz, jak się cieszę, że w końcu spotkam swojego brata.
- Już jesteśmy na miejscu - po chwili oznajmiłam. - Chodź, zaprowadzę cię do Snow'a.
- Nie musisz. Czuję jego zapach - błyskawicznie zniknęła. Szybko podążyłam za nią. W końcu Sharpay dalej nie miała pojęcia, że jej brat to potwór.
- Sharpay, muszę ci coś powiedzieć.
- Gdzie jest Snow?
- Snow... jest za drzewami.
Rozejrzała się.
- Ale tam jest tylko jakiś stwór.
- Sharpay, to twój brat...
- Że co?! Mój brat jest potworem!
- Snow, nie musisz już się ukrywać. Ona już wie.
Snow wyszedł zza drzew.
- Cześć Sharpay.
- Co ty ze sobą zrobiłeś?!
- To ja już pójdę... - szybko chciałam się wycofać.
- Nie, zostań. Opowiem wam, co się stało.
Gdy nam wszystko powiedział, łzy polały się nam z oczów.
- Mogę tu z tobą zostać? - zapytała Sharpay.
- Tak. Nie wiesz jak za tobą tęskniłem.
- Ja też.
- To ja już pójdę. Spytam się jeszcze Marchesy, czy możesz tu zostać.
- Dzięki Victoria. Pa. - powiedzieli jednocześnie.