Wchodzisz na tego bloga z sentymentu czy przypadkiem? :>

niedziela, 15 lutego 2015

To już jest koniec! I nie ma już nic. Jesteśmy wolni. Możemy iść...

Moi drodzy!

Ciężko mi zrobić to, co właśnie mam zrobić, bo kurczę, przyznam szczerze, przywiązałam się. W sumie dla klimatu powinnam to zrobić w Piątek Trzynastego, ale no trudno.

Usuwam Magiczną Dolinę.

Uprzedzając wszelkie komentarze: nie, to nie z powodu praw autorskich, że niby nie dałabym rady tego naprawić. Połowicznie dałam radę. Usunęłam wszystkie zdjęcia na profilach, jakie kiedykolwiek były na blogu. Zostały mi opowiadania.

No właśnie.

To też było możliwe. Z Waszą bądź nie pomocą, udałoby się. Za tydzień, za dwa. Tylko trzeba mieć motywację i chęci.
A ja je straciłam pół roku temu.

Przyznam szczerze: nieoficjalna data zamknięcia Doliny została ustalona przeze mnie na 30 czerwca. Wcześniej miałam doła i chciałam zrobić to wcześniej, po świętach Bożego Narodzenia, ale na Wasze szczęście Retina mnie wyciągnęła z tego.

Podsumowując: zamykam Dolinę teraz, kilka miesięcy wcześniej, gdyż w obliczu czekającej mnie roboty, gdybym miała to ciągnąć do tego czerwca, wymiękam. Nie mam siły (co, zostało wyjaśnione wcześniej, spowodowane jest brakiem chęci i motywacji).

Teraz wypadałoby wytłumaczyć, dlaczegoż nie mam owej chęci i motywacji.
Jak większość wie, Dolina została założona na początku roku szkolnego w 2012 r. Moje początki były tragiczne, czego przykładem może być pierwsze opko.
Ach, co za męczący dzień… Ale wszystko po kolei. Moja siostra, Marchesa, postanowiła założyć własną watahę!!!
Na samo wspomnienie o tym ogarnia mnie zażenowanie. Ale minął rok, dwa i opowiadania Odalis stały się dużo lepsze. Moje umiejętności pisarskie zauważalnie wzrosły, a to samo stało się z np. Kari/Renem (pozdrawiam Cię serdecznie, zawsze byłam z Ciebie dumna! :D). 
Cóż, potem odeszła Marchesa i przybyło mi te ok. 30% obowiązków, których jeszcze nie miałam. Zmieniłam postać, gdyż Odalis mi się znudziła. No ale dalej.
Popisałam chwilę Asminem i odkryłam, że jakość moich opowiadań nie wzrasta. Przestały też dawać mi przyjemność z pisania. No trudno. Zaczęłam pisać prywatne opowiadanie.
Musiałam również zamieszczać Wasze opowiadania. Nic trudnego, robiłam to już jako Odalis.
Kiedy Ty sam po jakimś czasie się rozwiniesz, zaczynasz tego oczekiwać od innych. A kiedy to nie nadchodzi, widok dajmy na to 50 opowiadania z tym samym błędem co zawsze NAPRAWDĘ denerwuje. Kurde, po co ja poprawiam te opowiadania, skoro nawet nie uczycie się czytają je i wciąż stawiacie dajmy na to spacje przed znakami interpunkcyjnymi ?? Albo piszecie dwa znaki zapytania ??

No ale jakoś to będzie, dotrwamy do tego czerwca i będę miała to z głowy.
Wtedy pojawił się problem z prawami autorskimi. I zataczamy koło.
Niby poprosiłam Was o pomoc, a tak naprawdę nic mi to nie dało. Plus moja kochana Rada raz mnie miło zaskakuje i pomaga, a raz totalnie mnie olewa i nie odpisuje na wiadomości. To irytujące.

Skoro już wytłumaczyłam powody swojej decyzji, czas na najprzyjemniejszą cześć posta.

PODZIĘKOWANIA

Dla Marchesy, współzałożycielki Watahy.
Bez Ciebie nigdy bym tak nie umiała pisać. Dziękuję. <3

 Dla Kari, znanej jako Maja/Czyste Zło.
Patrzenie, jak się rozwijasz było czystą przyjemnością.

Dla Exaliosa, mojej dosłownie drugiej połówki
(to dziewczyna, jakby co XD).
Ty zawsze wiesz, co chcę Ci powiedzieć.

Dla Victorii/Joy, pierwszej i najlepszej Delty na świecie.
Dziękuję, że miałam okazję Cię poznać. Byłaś najlepszą Radą, z jaką miałam możliwość współpracować.

Dla Orkusa, pierwszego członka z zewnątrz.
Dziękuję, że byłeś z nami od początków. Szkoda, że kontakt zanikł.

Dla Retiny, osoby, na której dźwięk imienia zawsze się uśmiecham.
Dziękuję, że jesteś ze mną, rozmawiasz ze mną, zabijasz ze mną kaczuszki. <3

Dla Ashiie.
Dziękuję, że miałam okazję Cię poznać. Nauczyłaś mnie bardzo wiele.

Dla Mrocznego.
Kocham Twoje opowiadania. Szkoda, że tak mało ich napisałeś.

Dla Arashi, niedoszłej miłości Asmina.
Dzięki, że byłaś w Radzie. Kiedy miałam Was dość, chwilami dawałaś mi nadzieję.

Dla Password.
Zagadki, której do dzisiaj nie rozwikłałam. :o

Dla Oli Puto.
Za możliwość odkrycia 10-linijkowych zdań.

Dla Shante.
Za komentarze, których do dzisiaj nie ogarniam. :D Człowieku, ju mejk maj dej ewry dej. :D

Dla Ajaxa, świetnemu przykładowi dobrego członka.
Weź się ze mną skontaktuj. Makao samo się nie zagra, a rysunki nie narysują. D:

Dla Zuko, Assuvy, Damona, Dustena, Reversa, Wirvixa, Lethiel i wielu innych,
którzy wnieśli do mojego życia coś nowego. 


 A więc, czy to naprawdę koniec? Tak. Koniec z wilkami, ale... Wątek ludzie nie został jeszcze przez nas przerobiony, tak więc kto wie? c: Jeśli kogoś interesuje to bardziej, lubi mieć w znajomych epicką Agę bądź po prostu chce ze mną pogadać w wolnych chwilach - napiszcie do mnie na Howrse bądź emaila Doliny. Byle szybko, bo niedługo oba usuwam. 

Z krzesła przed kompem pozdrawiam Was ja, Aga,
nucąca sobie pod nosem piosenkę "To już jest koniec".

czwartek, 12 lutego 2015

Ogłoszenie

Potrzebne mi info. Kto pamięta kto wstawiał do opowiadań obrazki. Nagrodzę Punktami, jeśli ktoś poda mi dużo wiadomości.

//Asmin

wtorek, 10 lutego 2015

Profil wilczycy Sytylii



Imię: Sytylia
Płeć: samica
Wiek: 2 lata
Rodzina: zaginęła
Żywioł: ogień
Umiejętności: szybkość, gdy wysoko skacze, pokazują się jej skrzydła i leci, wytwarza ogień z niczego
Opis: Jako szczeniak miałam szczęśliwą rodzinę: braci i starsze siostry, oraz oboje rodziców. Gdy byłam już dość dużym szczeniakiem, i potrafiłam już samodzielnie chodzić i biegać, to była dopiero frajda - wychodzenie z nory i ciągłe zabawy z rodzeństwem. Gdy trochę podrosłam, rodzice zabrali mnie na pierwsze polowanie, gdy wróciliśmy, wszystkie wilki wyły na mój widok i pięknego karibu, którego upolowałam wraz z rodzicami. Stado zabierało się właśnie do posiłku, kiedy usłyszeliśmy wycie, tata krzyknął: "Uciekaj!". Posłuchałam się go i zaczęłam uciekać, biegli za mną moi bracia, słyszałam ich jak biegli za mną, ale ten dźwięk cichnął coraz bardziej. Zatrzymałam się, kiedy usłyszałam 4 pisk odwróciłam się, nie było ich, nagle poczułam jak coś uderzyło we mnie. Upadłam widząc tylko cień, który zamierzał na mnie skoczyć, nagle błysnęło światło odpychając stworzenie ode mnie, zaczęłam uciekać. W końcu z wyczerpania upadłam na ziemię i zamknęły mi się oczy. Od tamtej pory jestem sama nadal poszukując swojego miejsca. Ale znalazłam je tu, w dolinie Magicznych Wilków. Przez kilka lat nauczyłam się, że posiadam wielką moc Ognia.