Wchodzisz na tego bloga z sentymentu czy przypadkiem? :>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evera. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Od Every: Dołek

Po powrocie do Doliny od razu skierowałam się do jaskini, była ona umieszczona bardzo wysoko, więc postanowiłam tam polecieć, a nie iść na piechotę, poza tym noga bardzo mi dokuczała. Stanęłam w progu ciemnej jaskini patrząc na bałagan, który zostawiłam tu gdy wyruszaliśmy do Mrocznych, skóry były wszędzie, nawet na półkach, gdzieniegdzie były kości zwierząt, które upolowałam, ostrożnie przeszłam koło różnych ksiąg i rozbitych butelek by dojść do legowiska, doszłam i ukrywając się pomiędzy najróżniejszymi ciepłymi skórami zasnęłam.
Gdy się obudziłam była ta sama pora, o której zasnęłam, tylko następny dzień, promień słońca padł mi na pysk, który od razu ukryłam pod skórą, niestety głód był bardzo silny i musiałam wstać by coś upolować. Podnosząc głowę rozejrzałam się po jaskini, ciągle taka sama, brudna, ale mi to nie przeszkadzało, znów ostrożnie przez nią przeszłam i doszłam do wyjścia.
Znów spałam, nie miałam najmniejszej ochoty wstać i coś zrobić, nawet głód nie był w stanie wyciągnąć mnie z jaskini.
Powoli otworzyłam oczy, ktoś mnie obserwował, u wylotu jaskini stał Asmin, zszokowany patrzył na jaskinię, sięgnęłam do jego umysłu, ale bariera, która go otaczała, mi na to nie pozwalała, jednak mimo wszystko napierałam na nią co bardzo zdenerwowało wilka, spojrzał w moim kierunku i wyszedł. Sytuacja powtarzała się kila razy, wyglądało na to, że Alfa martwi się o swoich wojowników.
Leżałam tak chyba ze cztery dni, gdy głód był bardzo męczący i w końcu musiałam coś zjeść. W progi znowu siedział Asmin, nie zwracając na niego uwagi wstałam, ale upadłam, nie miałam nawet siły utrzymać się na nogach, skuliłam się zakrywając łapami pysk, usłyszałam za sobą kroki Alfy, posłałam myśli w stronę Asmina:
Idź stąd! Nie potrzebuje pomocy!
Kroki ucichły, odwróciłam głowę, nie było już nikogo, po policzkach popłynęły mi łzy, odtrącałam nawet tych którzy starali się mi pomóc, miałam nadzieję, że mimo wszystko moje życie się zmieni, ale było jeszcze gorzej.

Dokończy albo Asmin, albo ktoś, kto zauważy brak mojej obecności.

[Dopisek Autorki] Asmin poszedł do mojej jaskini, ponieważ długo nie widział mnie i słyszał, że nie wychodzę z jaskini czy co tam.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Od Every

- Okay… - powiedział w końcu obojętnie. – Wygrałaś.
- Wygrałam? Niby w czym? – Byłam rozbawiona.
- Sam nie wiem. Jakoś tak palnąłem. – Przekrzywił łeb patrząc na niebo. - Nie wiem jak tobie, ale mnie się tu nudzi. Może chciałabyś się gdzieś przejść? – zaproponował z uśmiechem na pysku. – No wiesz… Trwa wojna, w której bierzemy udział. Trzeba się czasem trochę wyluzować – rzucił w moją stronę z szarmanckim uśmiechem, odwzajemniłam uśmiech i pobiegłam w stronę rzeki, tam łowiliśmy ryby, w końcu nie zjedliśmy tych królików.
Leżałam na plecach po udanym posiłku, oblizałam pysk, obok mnie Kyo* leżał na brzuchu i wpatrywał się w mały kwiatek rosnący przednim, zajrzałam do jego umysłu, nie myślał o nim tylko o czymś innym, o tym, że miło spędza czas w moim towarzystwie, uśmiechnęłam się pod nosem i jeszcze raz spojrzałam na kwiatek...
- Uschnął...
- Co?
- Kwiatek - wskazałam go - uschnął, przed chwilą był cały - odwróciłam do niego głowę jak małe ciekawskie szczenię.
- Aaa... rośliny usychają, ziemia jałowieje, a wilki czują się nieswojo, spoko, potrafię to kontrolować chyba, że się zamyślę.
- Ej, wy! - zawołał ktoś w naszą stronę, wstałam i spojrzałam w stronę wilka, był to jakiś wilk z Doliny, ale nie pamiętałam jak ma na imię. - Wracamy do Doliny!

Kyo

*Wymyśliłam ci skrót.

wtorek, 18 listopada 2014

Od Every

Ćwiczyłam, ćwiczyłam i ćwiczyłam, tylko to mi zostało, większość wilków omijała mnie szerokim łukiem, nawet te z Doliny. Dysząc ciężko usiadłam na trawie, lecz nie zostałam w tym miejscu długo, poczłapałam do rzeki z zamiarem kąpieli, był to dobry pomysł, bo lodowata woda bardzo szybko odświeżyła mi umysł, ale było tu za dużo wilków, więc wzbiłam się w powietrze szukając samotności. Lecąc tak poczułam głód, więc zleciałam niżej nad las patrolując teren jak jastrząb, jedyne zwierzęta jakie dostrzegłam to to parka królików, złożyłam skrzydła lecąc prosto na nie i niestety wtedy ktoś również miał zamiar je zjeść, zderzyliśmy się, przeturlałam się by złagodzić upadek, powoli podniosłam głowę, zające zwiały, popatrzyłam na winowajce, który przeszkodził mi w polowaniu, patrzył na mnie takim samym spojrzeniem jakim ja na niego, wstałam i przyglądnęłam mu się z zaciekawieniem, basior miał długie i masywne czarne nogi, na pysku miał czerwone znaki, długie uszy i pióra wyrastające mu z grzbietu, miał również niebieskie oczy, które jako jedyne wydawały się miłe w jego mrocznej postaci, w jego umyśle przeczytałam, że ma na imię Kyotoo i że od niego również buzuje ciekawość.

No, Kyotoo

*Od razu mówię żeby nie było, jestem przyjaźnie nastawiona.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Od Every: Ten dzień...

Siedziałam na skale, cicho mamrocząc jedno słowo: obiecałam. Obiecałam jej to, ale nie mogę ich zostawić.
- Tylko pięć minut - szepnęłam do siebie i teleportowałam się, było to piękne miejsce, tu się urodziłam, Północna Knieja, obok mnie siedziała moja sobowtóra Avera, wilczyca wzdrygnęła się widząc mnie.
- Co ci się stało? - zapytała.
Uniosłam lekko brew nie wiedząc o co jej chodzi, zajrzałam do jej umysłu i zobaczyłam siebie, cała w bandażach.
- A to... nic - odpowiedziałam, rozumiejąc jej troskę o mnie.
- Myślałam, że nie przyjdziesz - powiedziała w końcu.
- Przecież obiecałam.
- Obiecanki cacanki, zmieniłaś się, czasami znikają obietnice.
Milczałam, spojrzałam na trzy kopczyki przed którymi siedziałyśmy, od lewej matka, bezimienny brat i ojciec.
- Brakuje mi go - powiedziałam, mówiłam o ojcu, matki i brata prawie nie znałam, zmarli na początku.
- Mi też.
- Przepraszam, ale muszę już iść...
- OK, rozumiem, ale pozwól - powiedziała i dotknęła mojego ramienia, wszystkie rany jakie miałam zniknęły po za moim kalectwem.
- Nie dasz rady jej uleczyć?
- Ja nie, ale może ktoś inny.*
Teleportowałam się z powrotem.

*Avera nie ma wystarczającej mocy leczenia by wyleczyć bardzo starą ranę, która jest jeszcze uszkodzona przez przypadek magią.

sobota, 8 listopada 2014

Od Every: Wojna

Razem z kilkoro innymi wilkami zostałam uwięziona w pnączach, zaciskały się one coraz bardziej i bardziej, powoli zaczynało brakować mi tlenu i wtedy jeden z wrogich wilków stanął w płomieniach, piszczał, skomlał aż w końcu padł podpalając pnącza, płomień poparzył mnie, ale nie zrobił nic poważniejszego, to samo było z innymi, rzuciłam się na wilka, który chciał mnie udusić, był zielony z błękitnymi oczami, z jego głowy wyrastały jelenie rogi, złamałam jeden powodują, że stracił równowagę i upadł, dosięgłam jego krtani i rozszarpałam, to samo działo się z innymi wilkami i gdy byłam w trakcie rozszarpywania jednego z wilków z lasu wybiegł Mafis, okrążyliśmy ich, nadleciały smoki i orły, z złowrogim uśmiechem na pysku atakowałam dalej żądna krwi.

czwartek, 16 października 2014

Profil wilczycy Every


Imię: Evera (używa tylko skrótu Ev)
Przydomek: Air
Płeć: samica
Wiek: 3 lata
Zawód: wojownik
Partner: zauroczona w jednym z wilków
Rodzina: w innej watasze
Żywioł: powietrze
Umiejętności:
- Latanie (★★★)
- Zwinność (★★★)
- Telekineza (★★★)
- Tworzenie huraganu (★★★)
- Teleportacja (★)
- Czytanie w myślach (★)
Opis: Evera urodziła się w koczowniczej Watasze Wiecznej Wędrówki. Matka Verita zmarła przy porodzie, brat w pierwszych tygodniach życia, ojciec Retun spadł z urwiska, została tylko z siostrą bliźniaczką - Averą. W czasie wędrówki zaatakowała ją pantera, w skutek czego kuleje na prawą tylną nogę. Odeszła z powodu śmierci przyjaciela. Evera jest wredna i często rozwiązuje wiele rzeczy siłą.
Punkty: 34