Gdy się obudziłam była ta sama pora, o której zasnęłam, tylko następny dzień, promień słońca padł mi na pysk, który od razu ukryłam pod skórą, niestety głód był bardzo silny i musiałam wstać by coś upolować. Podnosząc głowę rozejrzałam się po jaskini, ciągle taka sama, brudna, ale mi to nie przeszkadzało, znów ostrożnie przez nią przeszłam i doszłam do wyjścia.
Znów spałam, nie miałam najmniejszej ochoty wstać i coś zrobić, nawet głód nie był w stanie wyciągnąć mnie z jaskini.
Powoli otworzyłam oczy, ktoś mnie obserwował, u wylotu jaskini stał Asmin, zszokowany patrzył na jaskinię, sięgnęłam do jego umysłu, ale bariera, która go otaczała, mi na to nie pozwalała, jednak mimo wszystko napierałam na nią co bardzo zdenerwowało wilka, spojrzał w moim kierunku i wyszedł. Sytuacja powtarzała się kila razy, wyglądało na to, że Alfa martwi się o swoich wojowników.
Leżałam tak chyba ze cztery dni, gdy głód był bardzo męczący i w końcu musiałam coś zjeść. W progi znowu siedział Asmin, nie zwracając na niego uwagi wstałam, ale upadłam, nie miałam nawet siły utrzymać się na nogach, skuliłam się zakrywając łapami pysk, usłyszałam za sobą kroki Alfy, posłałam myśli w stronę Asmina:
Idź stąd! Nie potrzebuje pomocy!
Kroki ucichły, odwróciłam głowę, nie było już nikogo, po policzkach popłynęły mi łzy, odtrącałam nawet tych którzy starali się mi pomóc, miałam nadzieję, że mimo wszystko moje życie się zmieni, ale było jeszcze gorzej.
Dokończy albo Asmin, albo ktoś, kto zauważy brak mojej obecności.
[Dopisek Autorki] Asmin poszedł do mojej jaskini, ponieważ długo nie widział mnie i słyszał, że nie wychodzę z jaskini czy co tam.