Obudziłam się w Lecznicy. Obok mnie siedział Radio.
- Wszystko dobrze? - spytał z troską.
- Ta-ak... Dziękuję. Co się stało? - Nie byłam pewna, co tu robię.
- Nalive. Demon. Ogłuszył cię, poranił Retinę... Mi nic poważnego nie zrobił, wielkość ma znaczenie... Exalios zajmował się Retiną, ale uciekła. Nie wiemy, co się z nią dzieje...
- Uciekła?! - krzyknęłam, wstając na równe łapy. - Dlaczego?!
W głowie miałam najgorsze scenariusze. A co, jeśli ją opętał, jak mnie kiedyś? Przecież jest jeszcze po kuracji, po tej akcji z łapaczem snów! Jej organizm musi być wykończony!
- Nie wiemy! Odalis, uspokój się!
Zamilkłam. Spojrzałam na Radioactive'a.
- Jak wróci, nie wypuszczajcie jej. Mnie też. Evilan to Demon. Nie wiemy czy nie wkradł się do naszych umysłów. Sprowadź Assuvę. Chyba ma pewną przydatną moc. Niech nas sprawdzi. Ciebie również by mógł - mówiłam.
- Dobrze. Dobrze. Dobrze. A właśnie, co z tą wilczycą? Chyba ma na imię Selfish, tak nawiasem mówiąc.
- Ona? A co z nią jest, bo nie pamiętam?
- Zaatakowała Lithuain. Wojownicy ją gdzieś przetrzymują.
- Zobaczy się.
*
- Nic mi nie jest! - upierała się Ret.
- Spokojnie! Ja też zostaję.
Ta informacja trochę ją udobruchała.
- Skoro Beta też... No dobrze.
- A teraz powiedz, czego się dowiedziałaś - poprosiłam.
- Wiem, gdzie jest Nalive. Evilan. No, ten Demon!
- No więc...?
- Obozuje na granicy Doliny, na trasie Opuszczonej Ścieżki.
- Skoro tam jest, to znaczy, że gdzieś się wybiera. Tylko gdzie? Nie mogę wysłać zwiadowców poza nasze tereny... - zamyśliłam się.
Milczałyśmy chwilkę. Nawet zajrzał do nas, do Lecznicy, Exalios.
- Już wiem! - zawołałam.
- Co zrobimy? - zainteresowała się Retina.
- Wyślę tam tę Selfish. Jeśli nam pomoże, będziemy mogli przyjąć ją do watahy, nawet po tym ataku. W końcu, najlepszą obroną jest atak, czyż nie? Niech pójdzie z nią jakiś wojownik... Może Blue?
- To dobry pomysł - pochwaliła mnie wilczyca.
- Dziękuję.
Dokończy Retina, Radio, Exalios, Selfish, Blue lub Assuva. :3