Ja, Vickey, Eyn, Nero, Taylor, Silyen i Euterpe przedzieraliśmy się
przez gigantyczną amazońską dżunglę. Szczeniaki były niezwykle zmęczone
długą drogą i położyły się spać na naszych grzbietach. Nosiłem Nero i
Silyena, a Vickey Taylora i Euterpe. Eyn szedł bez żadnego ładunku. Nie
chciałem obciążać brata, i tak ściągnął na siebie klątwę w postaci
Przysięgi Krwi. Dawniej był aniołem ciemności, teraz stał się jednym z
nas. Po całej tej wyprawie mam zamiar odwiedzić resztę rodzeństwa.
Dręczy mnie pytanie: czy Eyn jest jedynakiem? Jeśli nie, to mogę poznać
resztę rodziny, o której nawet nie wiem. To pytanie męczy nie od czasu,
kiedy dowiedziałem się, że jest moim bratem. Nie potrafiłem już
wytrzymać w tej niewiedzy.
- Eyn! – zawołałem go; prowadził i był z przodu. – Jesteś jedynakiem?
- Nie – odpowiedział, ale nie wiedział, czemu otrzymał takie pytanie. – Czemu chcesz to wiedzieć?
- Bo chcę poznać resztę, jeśli faktycznie są.
- Wymienić ci ich?
- Pewnie!
- Nasze siostry Zafrina, Tamina, Sahara i bracia Kanavi oraz Oblivion.
- Oblivion znaczy zapomnienie.
- I to pasuje do naszego brata. Ma umiejętność wykasowania innym pamięci.
- Ale czad. Gdybym ja tak mógł, to zapewne wszystkim swoim wrogom wykasowałbym pamięć i nagadałbym im głupot.
- To bardzo przydatne. I zapewne byłbym ofiarą utraty pamięci.
- Teraz nie, ale wcześniej owszem.
- A chcesz wiedzieć, po co idziemy na Czarne Ziemie?
- Jasne.
- To słuchajcie uważnie. Zawołaj Vickey. Ona też powinna to wiedzieć.
- Vickey!
Samica podbiegła tu i zatrzymaliśmy się na chwilę.
- W głębi Amazoni są Czarne Ziemie – zaczął, mam to wszystko tłumaczyć i
rozrysowywać. - Wypalony teren, który jest Sercem całej Amazonii.
- I co? – zapytałem, bo nie wiem jakie to ma znaczenie.
- Nie wcinaj mi się. Do tego zmierzam. Wypalony teren jest doskonałym miejscem dla Klanu Cienia.
- Czym jest Klan Cienia?
W tym momencie Euterpe się obudziła i zaczęła podsłuchiwać, ale nikt z nas nie zdołał tego zauważyć. Udawała, że wciąż śni.
- To czarnozielone bestie z długimi, czarnymi ogonami. Są trochę jak
Wilki Cienia. Mają te same umiejętności, ale mimo to jest to najgorsze,
najgroźniejsze stado, jakie stąpa po ziemi. Tylko poprzez Pieczęć
Cienio-mówcy można się z nimi porozumieć.
- A jak można zdobyć tę Pieczęć? – zapytała Vickey.
- Musieliby cię uznać za godną noszenia Pieczęci Cienio-mówcy. Mają klucz do wrót Rionu.
- Czemu ten cały Rion jest tak dobrze strzeżony?!
- Idziesz do Rionu i nawet nie wiesz, co to za miejsce?!
- Skąd mam wiedzieć?
- W Rion jest najdokładniejszy opis wszystkich dni przeżytych przez wszystkie wilki z całego świata. WW jest legendą.
- Więc WW ma szczegółowy opis wszystkich moich dni?
- Twoich, moich, Vickey, nawet twoich małych.
- I co, może są jej miliardy przy każdym wilku? – spytałem kpiąco, a Eyn przewrócił oczami.
- Każde zwierzę jest jej szpiegiem. W ten sposób wie o każdym dosłownie
wszystko. Ale żeby cię nie zabili w Rionie, musiałbyś zostać wybrany
przez WW.
- A jeśli wysłała do mnie list?
- Wybrała cię. Dobrze, że nie idziesz tam z własnej woli, bo od razu po przekroczeniu wrót poszedłbyś do Krainy Zmarłych.
- Mam szczęście. A co z Klanem Cienia?
- Skoro WW cię wybrała, będą łagodniejsi. Ale To, co otwiera wrota nie jest wcale kluczem. To Czarne Pióro.
- I tylko tyle? Wyrwę piórko krukowi i już.
- Tylko ci się tak wydaje. Gdybyś wsadził w wrota cokolwiek innego niż
właśnie to pióro, ziemia pod tobą by się zawaliła, a ty spłonąłbyś na
miejscu. To musi być tylko i wyłącznie Czarne Pióro Klanu Cienia.
- To go ukradniemy.
- Trzeba będzie. Ale jeśli cię nakryją, albo uznają cię godnym i obdarzą
Pieczęcią Cienio-mówcy, albo od razu pozabijają nas wszystkich.
Przytaknąłem i Eyn prowadził dalej. Otaczały nas pytony wśród
gałęzi drzew amazońskich. Euterpe przez udawanie snu usłyszała wszystko
od swojego obudzenia, ale teraz znów zasnęła. Szliśmy spokojnie by nie
wzbudzić niepokoju wśród pytonów. Jednak pyton nie będzie jedynym
zagrożeniem w tych lasach tropikalnych. Vickey zaczepiła mnie (rzecz
jasna szepcząc).
- Na czym polega Przysięga Krwi, którą Eytukan złożył dla nas?
- To magiczna przysięga. Inaczej czasem zwana klątwą, którą ktoś sam na
siebie ściąga. Jeżeli złamie warunek przysięgi, będę musiał go zabić.
Wtedy ten kto złamie przysięgę nie może się w ogóle poruszyć i czarna
magia napawa nienawiścią, tego kto ma być tym uśmiercającym. Co sprawia,
że zbrodnia zostaje popełniona.
- O matko. Tylko proszę. Ty nigdy nie składaj takiej przysięgi.
- Na pewno nie zrobię tego bez naprawdę ważnego powodu.
- Tyle dobrze.
Zaraz zapadł zmrok. Było bardzo ciemno. Vickey i małe poszły spać. Ja z Eynem stanowiliśmy ochronę…