Wyszedłem ze swojej jaskini i „na dzień dobry” w pysk dmuchnął mi zimny wiatr. Nie byłem z tego powodu zbytnio zadowolony, bo jak można się domyślić niebyt lubię takie klimaty. Ale co poradzić? Taka pora roku. Trawa było pokryta gęstą szadzą i tak utrzymuje się przez cały dzień. Spojrzałem w niebo chcąc ocenić stan pogodny, ale znalazłem tam tylko gęste chmury. Mam nadzieję, że nie będzie padać.
Miałem już ruszyć w kierunku jaskini Every, kiedy doszedłem do wniosku, że nie mam pojęcia gdzie ona jest. Nigdy nie byłem u tej wadery i rozmawialiśmy ze sobą tak naprawdę tylko raz. Przeanalizowałem kilka faktów. Ale w zupełności wystarczył jeden – wilczyca należy do powietrznych. Jej jaskinia musi być położona gdzieś wysoko.
Moja znajduje wyjątkowo nisko, więc trzeba będzie się trochę wspiąć. Westchnąłem (miałem dziś wyjątkowego lenia) i rozpocząłem drogę na górę.
* * *
Po drodze przez cały czas zastanawiałem się nad ostatnimi wydarzeniami. Zastanawiam się nadal czy to, co wtedy widziałem było czymś w rodzaju wizji. Dlaczego tamten basior nie zaatakował, kiedy owa „wizja” – o ile faktycznie nią było – trwała oraz co takiego on chciał zrobić, że tak szybko i dosyć brutalnie zginął. Stawiam na jakiś zamach na Alfę czy coś w tym stylu.
Po dojściu na sam szczyt oraz sprawdzeniu już każdej jaskini* została mi tylko jedna – wyjątkowo zaniedbana. Wcześniej nigdzie nie zastałem Every, co najwyżej inne wilki należące do watahy. Wytworzyłem malutki bicz z płomieni, żeby oświetlić wnętrze jamy. Zaskoczył mnie fakt, iż do tego miejsca na chwilę obecną nie docierał nawet najmniejszy promyk światła. W najciemniejszym kącie dostrzegłem skuloną postać. Była cała czarna, okryta ogromnymi skrzydłami. Jakoś tak to mi wystarczyło, by rozpoznać w niej Everę. Postawiłem pierwsze niepewne kroki do groty. Wilczyca w ogóle nie reagowała ani na światło rzucane przez ogień ani na moje kroki. W ogóle się nie ruszała. Kiedy stałem już centralnie nad nią zauważyłem, że śpi. Ale tyle czasu nikt jej nie widział… Czy aby na pewno tylko śpi. Dla pewności, że żyje delikatnie przystawiłem łapę do jej pyska.
Poczułem lekki podmuch ciepłego powietrza, co oznacza, że żyje i oddycha. Tyle dobrze. Jednakże po dokładniejszemu przyjrzeniu się wilczyca zauważyłem, jak bardzo jest wychudzona. Ogólnie nie wyglądała za dobrze. Odszedłem kawałek od niej i przysiadłem pod ścianą. Poczekam aż się obudzi.
Evera? C:
*[Dopisek Autora] Spokojnie, nie łaziłem wam po jaskiniach XD