- Głaz... - szepnęłam sama do siebie, gdy stałam pod dużym kamieniem.
Głaz Zapomnienia był dużym kamieniem, z jednej strony całkowicie płaskim. Z tej strony była wielka mapa całego Świata. Pokazywała ona wszystkie miejsca na Ziemi. Wszystkie watahy - miejsce ich zamieszkania, gdzie teraz przebywa, po dotknięciu łapy w nią "przybliża do nich" pozwalając zobaczyć każdego wilka jakby z bliska, jednak on cię nie widzi. Magiczna rzecz.
Szybko odszukałam najbliższą watahę niedaleko mnie. Była to wataha Kuarisu. "Kliknęłam" w nią łapą, po lewej stronie wyświetlił mi się aktualny skład watahy. Jest w niej 8 wilków. Przybliżyłam obraz. Akurat leżeli i wygrzewali się na słońcu. Łowcy wrócili z polowania. Szczenięta się ucieszyły. Tak, to ta wataha, która mi się śniła. Oddaliłam obraz. Jesteśmy od niej ok. 15 km. Z ciekawości próbowałam odszukać Dolinę. Jest! Przybliżyłam obraz. Doszło kilku nowych członków!
Eleonora, Sayona, Shila, Youe, Ashiraii Vendetta Mortia. Jeszcze bardziej przybliżyłam obraz. Co to?! Lasy się palą? Inne wilki na naszym terenie?! Wszyscy przygotowują się do wojny?! O co ty chodzi?! Wojna? W watasze? Wróciłam do nory Neytiry.
- I jak z nim? - zapytałam.
- Właśnie się obudził, wszystko z nim dobrze - odpowiedziała.
- Mroczny, jak się czujesz?
- Całkiem dobrze, Navi.
- Musimy wracać do Doliny. Jest wojna - poinformowałam.
- Jak? Zanim wrócimy minie tydzień - powiedział Mroczny.
- W tym właśnie problem...
- Jeśli mogę to coś powiem, pani... - odezwał się Eugeniusz. - Według legend te strasznie obrzydliwe potwory, które poszarpały tego czarnego wilka mają magiczna moce, np. teleportacje. Może one nam pomogą...?
- Dziękujemy za radę, Eugeniuszu... Jednak nie sądzę byśmy dali radę dogadać się z tymi bestiami, poza tym kieruje nimi zły szaman. Nie damy rady...
- O ile się nie mylę, to ma pani dar mowy z każdym zwierzęciem, prawda? Poza tym możemy je odczarować, za pomocą pewnej rośliny, którą my się żywimy. Nazywa się ona Kwiatem Heaturu. Rośnie koło nory. Razem z moimi wojownikami możemy ją zerwać i przynieść tu, pani. Potem należy ją tylko wetrzeć w skórę zwierzęcia i tyle.
- Dobry pomysł, Eugeniuszu. Więc tak zróbcie.
***
- To kto spróbuje? - zapytałam.
- Nie patrz na mnie, Navi - odezwała się Ney. - To twoja sprawa.
- Dobra, dobra. Sama to zrobię.
Wyszłam z nory. Potworów nie było ani słychać, ani widać. Zawyłam, by je przyciągnąć. Usłyszałam szelest. Zza krzaków wyskoczył największy z potworów. To było moja szansa. Wskoczyłam na niego i potarłam liść o jego skórę. Nie mówcie, że to takie proste. Naprawdę, aż tak? To niemożliwe...
- Udało się! Hurraaa! - wrzasnęły wiewiórki.
- Ej, rozumiesz mnie? - zapytałam czarnego potwora.
- Uła... Boli mnie głowa! Kim jesteś?*
- Jestem Navi Destinie, potrzebuję waszej pomocy... Muszę porozumieć się z kimś... Macie moc telepatii?
- Owszem, pani... Należymy teraz do ciebie. Uwolniłaś nas od tego złego wilka, jesteśmy ci dozgonnie wdzięczni... Zrobimy co tylko pani zechcę...
- Nie, no proszę! Znów jestem "królową" jakiś dziwnych zwierząt?! Najpierw wiewiórki, a potem wy. Ale jak na razie widzę tylko ciebie, gdzie reszta twojego stada?
- A tak, przepraszam. Arrruuu! - zawył. Pojawiła się reszta stada. - To moje stado, pani. To Suraiia, ma moc telepatii oraz telekinezy. To Patiohaio ma niezwykłą siłę i jest niezwykle szybki, jednak jest jeszcze młody. A to Buuryet - moja partnerka, nosi moje dzieci. Wie co teraz myślisz, czujesz, co zrobisz w przyszłości i co robiłaś w przeszłości - przedstawił mi swoje stado składające się z dwóch samic i dwóch samców.
- A ty jakie nosisz imię? - zapytałam.
- Toyuarys, pani.
- Suraiia musisz mi pomóc, muszę wysłać wiadomość do Bety z mojej watahy. Dyktuję jej treść:
"Odalis, wiem o wojnie. Sami raczej nie dacie rady przeciwko dwóm watahą. Jestem dość daleko od Was, ale mam ze sobą dobrego potwora, który może nas teleportować do watahy. Mroczny co prawda jest ranny, ale już jutro będzie z nim dobrze. Oprócz czterech potworów mam ze sobą moją ciotkę Neytiry Harakosi Destinie i dwanaście wiewiórek, których jestem posiadaczką. Taka pomoc na pewno wam się przyda. Niedługo będziemy. Navi" - czarne stworzenie stało chwilę bez ruchu po czym kiwnęło głową.
- Dziękuję za pomoc. Rozumiem, że wszyscy pomożecie nam w wojnie? Ciociu, Eugeniuszu, Toyuary'sie? - wszyscy przytaknęli.
- Mroczny, to co - teleportujemy się do watahy?
- Jesteś pewna, że chcesz przerwać podróż?
- Wataha jest ważniejsza od podróży, przecież wiesz. Jestem gotowa za nią zginąć.
- ...
* - zaznaczyłam na granatowy to co mówił potworek, by oddzielić to co słyszeli wszystkie wilki od tego co słyszała Navi [to na niebiesko słyszała tylko Navi].
Dokończy Mroczny [najlepiej jeszcze dziś] <333