Najpierw zawlekliśmy obcego do Najwyższego Szamana, niestety na miejscu odzyskał przytomność.
- O, co za zaszczyt, sama Night mnie tu przywlokła - powiedział.
- Skąd znasz moje imię? - warknęłam.
- Black, kojarzysz? - powiedział i uśmiechnął się złośliwie. No tak, Black, ten sam, który zdradził, przez niego zginął mój przyjaciel.
- Czego chcesz?! - starałam się zachować spokój, ale nie mogłam za to, co zrobił, powinien zginąć.
- Przynoszę wieści, wiesz, że twój przyjaciel wtedy nie zginął. Ale więcej ci nie powiem, moje informacje kosztują...
Przycisnęłam go do ziemi i chwyciłam za gardło.
- A pamiętasz może, że nadal mam prawo cię zabić! - Każde słowo głośno cedziłam przez zęby.
- Night, przestań, uspokój się! - krzyknął Najwyższy.
- Nie, ja muszę wiedzieć! - odrzekłam.
Poluzowałam trochę uścisk na gardle Blacka.
- Gadasz?! - krzyknęłam.
- Tak - wycharczał. Puściłam jego gardło.
- On żyje, z tego co wiem mieszka na rozpadlinach czy jak to tam się nazywa. No wiesz, tam gdzie spadł. I z tego co wiem nie tak dawno go tam spotkałaś.
- Nie, to nie możliwe, poznałabym go.
- Nie, nie poznałabyś, nie tylko na nas spadła klątwa zmiany.
Klątwa, klątwa. Mam! Ten wilk, którego tam spotkaliśmy, czuć było od niego mroczną energię - klątwę.
- Przynajmniej raz na coś się przydałeś - powiedziałam i puściłam go.
- Lepiej miejcie go na oku lub go zwiążcie, on coś knuje - powiedziałam.
Patrzyli na mnie dość zdziwionym wzrokiem. Pobiegłam przed siebie, musiałam to przemyśleć. Nagle zderzyłam się z kimś.
- Ała - wyrwało mi się.
- Nic ci nie jest - zapytał i pomógł mi wstać. Z tego co wiem to był Nightmare.
- Nie, nic - powiedziałam. - Gdzie idziesz? - zapytałam.
- Przed siebie, muszę pomyśleć - odpowiedział.
- Jak chcesz to możesz iść ze mną, znam dobre miejsce do myślenia - powiedziałam.
- Jakie? - zapytał.
- Wodospad Keina. Nad nim jest cisza i spokój, to dobre miejsce do rozmyślań - odpowiedziałam - To co, idziesz ze mną?
Nightmare?