Wchodzisz na tego bloga z sentymentu czy przypadkiem? :>

niedziela, 30 września 2012

Od Orkusa: Wilk Śmierci


Bardzo ucieszyła mnie wieść, iż Odalis spodziewa się szczeniąt i to aż 8! Byłem także szczęśliwy, że w watasze zagościła już od dawna nie spotykana cisza, która była dla mnie manną z nieba jak i dla innych. Szedłem właśnie lasem jak co dnia na mały patrol. Zauważyłem coś błyszczącego:



Podchodząc bliżej zauważyłem sztylet. Przyjrzałem się mu uważniej i wziąłem do pyska. Zauważyłem nieopodal innego wilka:


- Kim jesteś? - spytałem nagle wilka.
- Zwą mnie Wilkiem Śmierci - odpowiedział.
- Czego tu szukasz?
- Swych następnych ofiar... Mam na myśli ciebie - uśmiechnął się złośliwie w moją stronę.
- Nie dorwiesz mnie, choćbyś miał mnie ścigać wieczność - warknąłem.
- Jesteś tego taki pewien? - wypowiedział słowa w dziwnym języku i zamknął mnie w klatce.
- Co masz zamiar ze mną zrobić? - spytałem wystawiając pysk przez kraty.
- Zobaczysz... Najpierw wezmę cię do mojej komnaty - zanim zniknęliśmy sztyletem przejechałem sobie po łapie zostawiając tam trochę krwi, rzuciłem go przez kraty w stronę krzaków, było to celowo, iż wiedziałem, że Exalios użyje mej krwi, by zobaczyć gdzie jestem i gdzie mnie trzymają, wilk poprzez teleport przeniósł mnie do jego królestwa, otworzył klatkę, a sam wrzucił mnie do lochów, nie wiedząc co robić, zwinąłem się w kłębek i zasnąłem. 

C. D. N.

sobota, 29 września 2012

Podsumowanie miesiąca (wrzesień 2012)

Alfa poprosiła mnie, żebym napisała podsumowanie miesiąca. A więc:

Od założenia watahy doszło 8 osób, nie licząc Alfy, czyli: ja - Odalis, Exalios, Cheryll, Orkus, Wolfie, Kari, Sonia i Victoria. No i Hayley w historii.
Ja i Exalios zostaliśmy parą, i oczekujemy szczeniaków. Cheryll i Wolfie też stali się partnerami.

W tym miesiącu mieliśmy przyjemność spotkać zaginionego brata Exaliosa, Grape'a. Po pewnym czasie Grape zniknął, ale pojawił się Hayley. Strasznie się nudziłam, ale wkrótce wydarzenia zaczęły błyskawicie następować jeden po drugim: znalazłam Magiczny Flet, a wkrótce potem zostałam porwana przez Watahę Mroku. Przyjaciele ruszali mi na ratunek, ale Wilk Pełni był szybszy i zabrał mnie do swego domu. Jednak moi znajomi odnaleźli portal do jego "bazy" i z jakiegoś powodu wzbudzili niezadowolenie u mego wybawcy. Po pewnym czasie Marchesa wezwała ich z powrotem do Doliny. Ja musiałam poczekać, aby odzyskać moce. Nie czekałam długo, bo wilki odkryły podstęp Wilka Pełni i znowu ruszyli mi na pomoc. Jednak oszust był szybszy i zabrał mnie do świątyni. Na szczęście Grape przybył w odpowiednim momencie i wszystko skończyło się dobrze. Dowiedzieliśmy się o kilku ciekawych tajemnicach, między innymi o medalionie Cheryll i sekrecie Grape'a. Już nigdy nie będę narzekać na nudę ;)
 
Podoba Wam się podsumowanie?
Beta Odalis

piątek, 28 września 2012

Od Odalis: Nowina

Od rana czułam, że coś się ze mną dzieje. Kiedy odkryłam co, pobiegłam szczęśliwa do Exaliosa.
- Exalios! Będziemy mieć szczeniaczki!
Szaman znieruchomiał zaszokowany, po czym rzucił się na mnie ze szczęścia.
Mój chłopak poszedł odprawić obrzędy, by dowiedzieć się jaka płeć i ilość. Ja poszłam powiedzieć reszcie o radosnej nowinie.
- Marchesa! Cheryll! Orkus i pozostali! Chodźcie! – wołałam.
- Co się stało? – spytała Cheryll.
- Posłuchajcie – zaczęłam, gdy pozostali dobiegli – ja i Exalios będziemy rodzicami!
- Dlaczego nic nie mówiłaś? - zaczęli obsypywać mnie pytaniami wszyscy, oprócz Marchesy. Ciekawe, czemu? ;)
Exalios wrócił z dokładniejszymi wiadomościami.
- Szczeniaków będzie osiem, ale nie jestem pewien. Możliwe jest, że będzie mniej. – ta wiadomość przyprawiła mnie o zawrót głowy. Aż tyle szczeniaków?
Poszłam do jaskini. I pomyśleć, że za 9 dni, 7 października będę miała wilczątka!

Regulamin narodzin szczeniąt - poprawki

Niedawno przeprowadziłam drobne poprawki w Regulaminie narodzin szczeniąt. Wcześniej było dosyć niejasno napisane, w jaki sposób odbywa się losowanie płci i liczby wilcząt. Ja sama, szczerze mówiąc, średnio to ogarniałam. Teraz już wszystko jest wyraźnie przedstawione.

Link do Regulaminu narodzin szczeniąt.
Alfa Marchesa

Od Marchesy: Spokojne dni nastały

Zwiedziliśmy razem piekną jaskinię. Była ogromna i pełna fioletowych kryształów. Cheryll była zachwycona i od razu wskoczyła do nieskazitelnie czystej wody - w końcu to jej żywioł.
Gdy wyszliśmy na powierzchnię, wszyscy wrócili do codziennych zajęć.
- Orkus! - usłyszałam, jak Exalios woła swojego pomocnika. Po chwili razem poszli poszukać miejsc, gdzie rosną magiczne zioła, potrzebne do przyrządzania rozmaitych eliksirów. Wydaję mi się, że się już nieco zaprzyjaźnili.
Poszłam nad jezioro. Natknęłam się na Odalis.
- Marcheso - zagadała do mnie. - Widziałam tropy zwierząt, dokładniej kilku jeleni. Prowadziły w górę rzeki. Pójdziemy tam jutro któregoś upolować?
Przytaknęłam.
Na polanie zauważyłam Cheryll, Victorię i Sonię. Dziewczyny ćwiczyły walkę. Nieźle im szło.
Idąc w stronę legowisk, kątem oka widziałam Kari bawiacą się z Hayleyem wśród wrzosów. Mały przekonał ją do zabawy w chowanego i teraz wilczyca udawała, że nie dostrzega go wśród gęstych roślin.
Przy wejściu do swojej nory natknęłam się na Wolfiego.
- Odalis widziała tropy zwierzyny. Jutro wybierzemy się polować w górę rzeki - poinformowałam go. Uśmiechnął się do mnie serdecznie.
W duszy byłam bardzo szczęśliwa. Nasza wataha powiększyła się o trzy wilczyce. Mam nadzieję, że będą czuły się dobrze wśród nas. Jeszcze niedawno było nas tak mało, że każda inna wataha mogłaby nas zmieść. Niedługo to my wywalczymy sobie terytorium i każdy obcy wilk będzie miał z nami do czynienia.
Sen z powiek spędzały mi jedynie myśli o Wilku Pełni. Cały czas naiwnie myślałam i byłam przekonana, że jest po naszej stronie. Szczerze mówiąc, nadal nie mogę uwierzyć, że jest inaczej. Ponadto już w końcu będziemy musieli rozprawić się raz na zawsze z Watahą Mroku... kiedy będziemy gotowi? - rozmyślam. Czy dziewięć zgranych osób jest w stanie pokonać dużą grupę potężnych, posługujących się ohydną, czarną magią wilków?
I nigdy nie dochodzę do żadnych wniosków, bo zasypiam.

Od Cheryll: Nareszcie spokój

Ufff... Nareszcie mamy spokój. Odzyskałam medalion i przyjaciółkę.
Właśnie smażymy się wszyscy na skale i śmiejemy się.
- Pamiętasz jak Hayley zrobił siku na Exaliosa? - zaśmiała się Odalis.
- Ha ha bardzo śmieszne - powiedział Exalios.
- Ja jak byłam mała myślałam że umiem latać i skoczyłam ze skały. Spadłam na szczęście na Marchesę - powiedziała Odalis
- Na szczęście?! - krzyknęła rozbawiona Marchesa.
- Co tam masz? - spytałam Hayleya który taszczył za sobą wielki kamień.
- Kulę.
- Wiem, że kulę, ale po co ci to?
- Podoba mi się. Błyszczy w słońcu - powiedział.
- To nie jest grafit? - powiedział Wolfie.
- Przecież tu nie ma grafitowych skał - powiedział Exalios. - Hayley, skąd to wziąłeś?
- Spod tego krzaka - pokazał łapą.
Zeskoczyłam ze skały i obwąchałam krzak.
- Tam jest jaskinia - powiedziałam.
Rozkopałam dziurę w ziemi i weszłam do środka. Mieniło się tam od różnokolorowego grafitu, a na środku płynął czysty strumień.
- Wow! - powiedziałam.
Wilki po kolei wskakiwały pod ziemię.
- Jak tu pięknie! - powiedziała Marchesa.
- Nazwiemy ją Jaskinią Hayleya - powiedziałam.
I zaczęliśmy iść wgłąb niej.

czwartek, 27 września 2012

Od Exaliosa: Przykra prawda

- Szybko! Nie czas na wyjaśnienia. Odalis, wymów „I Halia Expensia”. Cheryll, ty powiedz „Yatio Ha” a potem też „I Halia Expensia” – powiedziałem
Kiedy dziewczyny robiły to co im poleciłem, ja z Grape’em mówiłem inne zaklęcia.  Wyjście z jaskini się otworzyło. Wybiegliśmy na zewnątrz. Rzekłem:
- į magijos slėnyje!
Teleportowaliśmy się wszyscy do Magicznej Doliny. Zdziwieni i niezapokojeni przybiegli do nas Orkus, Marchesa, Wolfie i Hayley.
-  Cześć mały! – powiedział Grape do Hayleya. – Miło cię wreszcie poznać. Jestem Grape, a ty?
- Ja jestem Hayley – bąknął szczeniaczek i natychmiast podbiegł do „mamy“ Cheryll.
- To ty... go... nie znasz? – wydusiła Odalis z dziewczynami.
- To długa historia – odpowiedział im Grape i zaczął swój monolog.
 - Teraz mogę wam wszystko wyjawić. Otóż rzucił na mnie klątwę wilk Shaybus, wtedy przywódca Wilków Pełni. Mimo podeszłego wieku, Shaybus znał i doskonale pamiętał jedną z straszliwych klątw. Nie wiem dlaczego – ale kiedy na jego rozkaz opowiedziałem mu o swej rodzinie rzucił ją na mnie.
Przekleństwo nie pozwalało mi należeć do jakiejkolwiek społeczności – do watahy, do grupy i grupki, nie mogłem mieć nawet swojej rodziny, partnerki i szczeniąt.
Od lat starałem się je złamać. Niestety nie udało mi się tego jeszcze uczynić.
Kiedy chciałem was poinformować, że muszę ruszać dalej, zostałem pochwycony, porwany. List, rzekomo napisany przeze mnie napisał znany wam Wilk Pełni. Szczeniak jest byłym członkiem Wilków Pełni. Gdy okazało się, ze brak mu umiejętności charakterystycznych dla wilków należących do tej grupy, podrzucono go wam.
- Skąd ty to wszystko wiesz? – przerwała Cheryll.
- Podsłuchałem kilka rozmów – odrzekł Grape, po czym kontynuował:
- Wracając do listu, był on sprytnie napisany. Musicie wiedzieć, że Bagna Smoków są w większości ruchomymi piaskami. Wilk Pełni chciał was tam zgubić.
Co do mocy Odalis – i tu było parszywe kłamstwo. Wróg bowiem odbierał ci coraz bardziej moce, niż je regenerować. Exalios chyba będzie umiał ci je przywrócić.
Powiedziałem wam już chyba wszystko. W razie jalkiś wątpliwości zwróćcie się do Exaliosa. Ja muszę ruszać dalej – zakończył Grape, po czym zaczął się oddalać.

Dokończy ktoś?

środa, 26 września 2012

Konkurs "Nazwij miejsca w Dolinie" - zmiana!

No cóż, kobieta zmienną jest i Wasza Marchesa po dobrym  namyśle stwierdziła, że jednak w konkursie "Nazwij miejsca w Dolinie!" nazwy miejsc powinny być polskie. Wybaczcie mi moje roztargnienie.

W związku z tym przedłużam konkurs do 6 listopada aaargh, pomyłka, 6 października. Osoby, które już zgłosiły swoje nazwy, mogą je zmienić, kontaktując się ze mną na PW, więc jeszcze nie wszystko stracone.

Jeszcze raz bardzo przepraszam.
Marchesa
 

wtorek, 25 września 2012

Od Odalis: Ratunek

Od ostatniego spotkania z członkami Magicznej Doliny Wilk Pełni zrobił się nerwowy. Zaczynam coś podejrzewać. Pewnego dnia rzekł:
- Chodź ze mną. Musimy iść do świątyni.
- Nie chcę!!!
- Nie chcesz swoich mocy? Nie wiedziałem; zostajemy.
- Oj, chodź już.
Wędrowaliśmy wiele dni i nocy. W końcu doszliśmy do tej świątyni.
Nagle zobaczyłam w lesie Exaliosa i Cheryll. Przesłałam im telepatycznie:
Schowajcie się! Wilk Pełni chyba jednak nie ma dobrych zamiarów. Zobaczy was!
Nagle Cheryll zniknęła. Exalios pokazał mi łapą, że jest niewidzialna. Sam schował się za drzewami.
Wilk Pełni prowadził mnie przez kręte korytarze. Doszliśmy do wielkiej Sali. Jak na mój gust, to była idealna do składania ofiar…
Nagle usłyszałam trzask. Odwróciłam się. W jakiejś klatce była Cheryll! Po moim karku przebiegły dreszcze.
- Ty… - rzekłam do Wilka Pełni.
- Zemsta mego rodu. BUACHACHACHA!
Inne wilki zabrały mnie i klatkę z Cheryll do jakiejś jaskini.
- Twoje cierpienia – odezwał się do mnie Wilk Pełni – będą polegały na tym, że zobaczysz jej śmierć. Ona zginie przez Demony Ognia. Mwahahaha.
Pięknie. Jestem skazana na złowieszczy śmiech.
Wilki Pełni odeszły. Nagle podbiegł do mnie… Grape! Za nim był Exalios.
 
Dokończy Exalios.

Od Cheryll: Wyprawa

Biegniemy kilka dni przez las. Doszliśmy do wielkiego jeziora.
- Cheryll, to jezioro można tylko przepłynąć. Gdybyśmy je okrążali, zajęłoby nam to tydzień. - powiedział Exalios.
-Więc co mam zrobić?
- Sprawdź czy nie ma tam rekinów, lub innych wilków wody.
- Rekinów?!
- Żartowałem - uśmiechnął się Exalios.
Wskoczyłam do wody. Od razu zauważyłam niebieskiego wilka.
- Cześć! - powiedziała wilczyca.
- Cześć. Czy mogę przepłynąć razem z przyjacielem przez to jezioro? - spytałam.
- No jasne! Jestem Emi.
- Ja Cheryll. I... wiesz gdzie mieszkają wilki Pełni?
- Wilki Pełni? Płyń za mną!
Wypłynęłam na powierzchnię.
- Exalios, chodź! - powiedziałam i zanurzyłam się. Chwilę później usłyszłam plusk.
- Emi, zwolnij! - krzyknęłam. - Mój kolega nie jest wilkiem wody!
Emi szybko wynurzyła się.
- Jesteśmy! Za tą górą jest ich świątynia.
Exalios szybko wyszedł na ląd i próbował się osuszyć.
- Dzięki Emi!
- Nie ma sprawy - odpowiedziała wilczyca i się zanurzyła.
- Ruszamy! - powiedział Exalios i pobiegliśmy po stromej skale.

Profil wilczycy Victorii

Imię: Victoria
Wiek: 1,5 roku
Zawód: przywódca wojowników
Partner: szuka
Żywioł: ogień
Umiejętności: Najszybciej przemieszcza się ze wszystkich wilków, potrafi stać się niewidzialna, spowolnić wrogów, doskonale włada żywiołem (ogniem) i umie przewidywać przyszłość.
Opis: Bardzo szybka i silna.
Punkty: 10

Moce w historiach - rozwiewam wątpliwości

Nie wiem jak Wy, ale ja miałam wątpliwości, kiedy Cheryll i Odalis publikowały historie, jak nabywają jakieś moce, a nie wygrały ich w konkursie.

Dziewczyny nie miały na swoich profilach wykorzystanego maksymalnego limitu Umiejętności, dlatego zdecydowałam się przymknąć na to oko. Ponadto Wy, pozostali, możecie równierz sobie dopisywać, jeżeli nie mieliście pomysłu na moce, kiedy wypełnialiście formularz. W tym celu napiszcie do mnie na PW lub na dolina.wilkow@gmail.com.

Odalis, Cheryll, nic do Was nie mam ;)
Alfa Marchesa

poniedziałek, 24 września 2012

Od Exaliosa: Plan

Oddałem Cheryll medalion. Nagle podszedł do nas Orkus.
- Tak krzyczycie, że wszędzie was słychać. Ten medalion był Wilków Pełni, tak?
- Tak, a co?
- Nie rozumiecie? Odalis jest u jednego z nich! Może po to ją uratował, żeby się zemścić?
- Chodźmy do Marchesy!
Pobiegliśmy jak wiatr. Kiedy wpadliśmy na Alfę, była bardzo zdziwiona.
- O co chodzi? – spytała.
Orkus wszystko jej wyjaśnił.
- Ten Wilk Pełni… Hm… Zostawcie mnie samą…
Byłem zdenerwowany. Ktoś może skrzywdzić moją dziewczynę! Nie ma mowy, nie pozwolę na to.
- Co robimy? – spytał Wolfie.
- Cheryll, chodź ze mną.
- Ale…
- Żadnych „ale”. Idziemy po Odalis.

 
Dokończy Cheryll.

Profil wilczycy Soni

Imię: Sonia
Płeć: samica
Wiek: 2 lata
Zawód: wojownik
Partner: szuka
Żywioł: metal
Umiejętności: czytanie w myślach, przewidywanie przyszłości, latanie, rozkochiwanie w sobie wilków
Opis: Szybko biega i jest silna.

Od Wolfiego: "Jestem szczęśliwy"

Jestem szczęśliwy.
1. Cheryll jest (oficjalnie) moją dziewczyną.
2. Marchesa pozwoliła mi dołączyć do watahy.
Właśnie jestem na spacerze z Cheryll.
- ...a więc twojego ojca spotkał taki los jak mojego? - wyrwała mnie z zamyślenia Cheryll.
- A, tak. Zabiła go wataha wilków Pełni.
- Mojego zabiła wataha Kamiennych Lasów.
Szliśmy po stromym wzgórzu.
- Masz ładne oczy. - odważyłem się jej powiedzieć.
- Dzięki C:
- Fajny medalion - zauważyłem.
- Dostałam od ojca - odpowiedziała.
Przyjrzałem mu się dokładnie.
- Przecież to medalion dziadka, najwyższego wilka Pełni!! - krzyknąłem.
- Co?
Pobieglśmy do Exaliosa.
- Exalios! To medalion wilków Pełni - wykrzyknąłem.
- WILKÓW PEŁNI?!! Szybko, daj mi go!
Cheryll zdjęła medalion. Sądząc po jej minie nie chciała się z nim za bardzo rozstawać.
Exalios uważnie go obejrzał.
- Cheryll, wiesz jakie on ma moce?? - krzyknął Exalios - Możesz zostać dzięki niemu niewidzialna, gdy wypowiesz te słowa: Holium sente del Amuna.
- Wow, to super! - powiedziałem.
- Masz rację - Exalios się uśmiechnął.
- Tak, to fajnie, ale te słowa już kiedyś słyszałam...

                                                                             
Dokończy ktokolwiek

niedziela, 23 września 2012

Konkurs - nazwij miejsca w Dolinie!

Exalios zaproponował temat nowego konkursu.

Polega on na wymyśleniu nazw dla miejsc na terytorium Watahy z Magicznej Doliny. Trzeba nazwać następujące miejsca:
  • jezioro;
  • rzeka;
  • skalista góra, widoczna na pierwszym zdjęciu;
  • jaskinie wilków;
  • lasy na wzgórzach.
Są one widoczne na zdjęciach w zakładce Magiczna Dolina. Nazwy dla jeziora, rzeki, góry itd. mogą być zarówno po angielsku (np. Sea Eye), jak i muszą być po polsku (np. Lazurowe Jezioro). Liczę na Waszą kreatywność.

Pomysły możecie zgłaszać do 29 września (sob).

Nagrodą jest towarzysz.
Alfa, Marchesa
przesyłam pozdrowienia od Bety, Exaliosa

Profil wilka Wolfiego

Imię: Wolfie
Przyrostek: The White Gentleman
Płeć: samiec
Wiek: 2 lata
Zawód:
Łowca
Partner: Cheryll
Żywioł: powietrze
Umiejętności: niewidzialność, latanie, nadprędkość
Opis: Smukły, odważny i młody samiec.

Rozstrzygnięcie konkursu "Imiona wilków"

Przepraszam za drobne opóźnienie w opublikowaniu wyników, ale byłam niedyspozycyjna.

Najładniejsze imię dla wilczycy wymyśliła Cheryll. Brzmi ono Evelin.
Najładniejsze imię dla wilka wymyśliła Odalis - Astar.

Dziewczyny niech zgłoszą się po nagrodę na PW. Gratulacje!

W związku z rozstrzygnięciem konkursu już niedługo pojawi się zakładka Adopcje. Evelin i Astar będą prowadzili w niej przytułek dla wilcząt. A już niedługo będzie nowy konkurs - na nazwy miejsc, ale więcej nie zdradzę ;)

Alfa Marchesa

Profil wilczycy Kari

Imię: Kari
Przydomek: Pure Evil
Płeć: samica
Wiek: 2 lata
Pozycja: Gamma
Zawód: Opiekun szczeniąt
Partner: Blue
Rodzina:
siostra Shego, kuzynka Sayona
Adoptowane szczeniaki: Alfie, Aisha, Natika (zmarła), Diana, Matahari Sinovih Yanwen, Eskander.
Dzieci z pierwszego miotu z (zmarłym już) Maxem: Ryan, Rose, Chris i Lily.
Dzieci z pierwszego miotu z Blue'em: Alba, Sakit i Aiko.
Żywioł: ogień
Umiejętności: czytanie w myślach, niewidzialność i władanie ogniem
Opis: Kari urodziła się w bardzo licznej watasze (269 członków), w której jej rodzice byli Alfami. Jej miot liczył 6 szczeniąt, a jej całego rodzeństwa było 15 razem z nią. Jej matka zajmowała się wszystkimi szczeniakami tak samo, nikogo nie wyróżniała. Pewnego dnia przyleciał feniks i zabrał - jeszcze wtedy młodą - Kari. Zabrał ją do świątyni ognia, oddając ją w ręce swojemu panu Feodusowi Fireforce. Ten zaś powiedział, że Kari ma potężną moc ognia, której nie posiada nikt na świecie i chce ją jej odebrać, co da się zrobić tylko przy pełni księżyca. Wtrącił ją do lochów i czekał na pełnię. Kiedy owa pełnia nastąpiła, jego słudzy zabrali wychudzoną i przestraszoną Kari do Feodusa. Związali ją mocno i rzucili pod jego łapy, aby uczynił swoje. Ich pan zaczął zabierać moc młodej waderze. Skręcała się z bólu, ale nikt jej nie pomagał. Kiedy Feodus zabrał połowę mocy Kari do jego fortecy wpadła cała wataha Kari. Wadera uwolniła się z uścisku i z połową swojej potężnej mocy uciekła w las. Nie wiedziała wtedy, czy jej rodzina przeżyła, czy też nie. Przez 2 miesiące krążyła w poszukiwaniu swojej rodzinnej watahy. Któregoś dnia zobaczyła ślady wilków. Pobiegła z nadzieją za nimi, wierząc podświadomie, że to jej rodzina, ale się myliła - trafiła do watahy Magicznej Doliny Wilków, która potem stała się jej rodziną. Nikomu nie opowiada tej historii, nikomu nie mówi co stało się z jej rodziną. Któregoś dnia do Rozlewisk przyszedł dziwny przybysz. Miał opaskę na oczach. Przedstawił się jako Ketsurui Suneye. Podarował wilczycy naszyjnik z sercem od jej matki i zmienił jej wygląd. Dowiedziała się od niego, że jej rodzina żyje. Kari nie wie kim był, skąd przyszedł. Kari jest odważną wilczycą. Wszystkiemu stawia czoło, niczego się nie boi. Wychowywanie szczeniąt nauczyło ją cierpliwości. Lubi czasem komuś dokuczyć, ale robi to dla zabawy. Niczego nie zapomina, np. jak ktoś ją skrzywdzi, pamięta to do końca swojego życia. Dlatego tak nienawidzi Feodusa Fireforce'a. Jest szczęśliwa, kiedy otaczają ją wilki. Nienawidzi być samotna. Wtedy zamyka się w sobie i z nikim nie rozmawia.
Punkty: 21
Zakupy: towarzysz, drugi wilk, zmiana wyglądu

piątek, 21 września 2012

Ikona Aktualne konkursy

Przed chwilą wprowadziłam po prawej stronie ikonkę z brązowym wilkiem i podpisem Aktualne konkursy. Jak sama nazwa wskazuje, po kliknięciu na niego zostaniecie odesłani do konkursu, w którym możecie wziąć udział.
Ponieważ konkurs Aktywność będzie już zawsze trwał i co miesiąc będą wyniki, obrazek nie będzie nigdy do niego odsyłał, jako że już i tak wszyscy o nim wiecie, a nowe wilki w razie czego szybko się połapią...
Jeżeli nie będzie przez jakiś czas żadnych konkursów - oczywiście nie licząc Aktywności - po kliknięciu na ikonkę zostaniecie odesłani do wyników ostatniego.

Pozdrawiam -
Alfa watahy, Marchesa
 
PS jak myślicie, powinnam sobie dać punkt za aktywność? ;)


Od Cheryll: Powrót

Biegniemy i biegniemy po tym jak usłyszeliśmy Marchesę. Jesteśmy już blisko watahy.
- Marchesa! - krzyknęłam gdy ją ujrzałam.
- Cheryll! Orkus!
Nagle przybiegli Hayley i Wolfie.
- Cheryll! - krzyknęli chórem.
Przytuliłam do siebie Hayleya.
- Mama, już nigdzie nie pójdziesz? - spytał się prawie płacząc.
- Jasne, że nie. - uśmiechnęłam się.
Wróciłam do swojej jaskini z Hayleyem.
- Wolfie, co ty tu robisz? - spytałam patrząc na wilka.
- Śpię.
- Ale to moja jaskinia! - zdenerwowałam się.
- Mogę pójść w tamten kąt.
- Niech będzie.
Zasnęłam z Hayleyem.
 
- Cheryll - ktoś mnie obudził.
- Co - zaczęłam wstawać.
- Chodź, coś ci pokażę - to był Wolfie.
Wschodziło słońce, ale bardziej to przpominało zachód. Wolfie zaprowadzil mnie na Magiczną Górę. Usiedliśmy.
- Ładnie, co? - uśmiechnął się.
- Ładnie...
Patrzyłam chwilę w kieunku słońca.
- Cheryll.
- Tak? - spytałam.
- Gdy ciebie nie było, to ja dużo się zastanawiałem i... lubię cię. Nawet bardzo... - spojrzał na mnie.
- Ja ciebie też...
I dał mi to.
- Dzięki.
Położyliśmy się na skale. Patrzyliśmy w niebo. Zasnęliśmy.

Długaaśna opowieść od Odalis: Wezwanie

- Zgoda - powiedziałam.
Już mieliśmy zrobić miejsce dla gości, gdy usłyszeliśmy odległy, niesiony echem głos Marchesy.
- Odalis, Marchesa nas wzywa! - zawołała Cheryll. - Musimy wracać!
Jak powiedziała, tak zrobili...

Od Orkusa: Szczęście

- Co? Gdzie jesteśmy?- rozglądałem się.
- Zejdźcie ze mnie! - wydusiła Odalis.
- Wybacz... Nie chcieliśmy - wraz z Cheryll zeszliśmy z wadery.
- Nic się takiego nie stało, ale co wy tu robicie? - spytała zaskoczona Odalis na nasz widok.
- Jak to co? Przecież przyszliśmy cię uratować - rzekła Cheryll.
- Ale wy nic nie rozumiecie.
- Dobrze rozumiemy, że musimy cię ratować.
- Nie. Już mi nic nie grozi.
- Przecież...
- Orkus... Nic już mi nie jest. Z tych nikczemnych łap wyrwał mnie Wilk Pełni.
- Wilk Pełni? - spytała zdziwiona Cheryll.
- Tak - nagle naszym oczom ukazał się owy wybawca.
- To ty jesteś ten cały Wilk Pełni? - spytałem uważnie i dokładnie oglądając wilka.
- Tak. Owszem jestem - odparł rzucając na mnie zirytowane spojrzenie.
- Dziękuje ci, że uratowałeś moja przyjaciółkę - zabrzmiała melodyjnym głosem Cheryll.
- To nic takiego - uśmiechnął się wilk.
- No więc, skończmy tę bezsensowną rozmowę i przejdźmy do rzeczy. Pamiętaj, Cheryll, po co tu jesteśmy, więc Cheryll, musimy wracać do watahy, bo Exalios już umiera z zniecierpliwienia.
- Nie mogę wrócić na razie do watahy. Przykro mi. Przekażcie mu, że musi jeszcze trochę poczekać - rzekła załamanym głosem Odalis.
- Co cię tu trzyma, że nie chcesz wracać?
- Problem z mymi mocami. Podczas gdy mnie przytrzymywano, to wraz z ilością godzin jaką tam spędziłam, moje moce zanikały. Tuż po tym, jak Wilk Pełni mi o tym powiedział ratując mnie dowiedziałam się od niego, że muszę czekać na Pełnię Księżyca, która będzie dokładnie 30 września, by móc je całkowicie odzyskać.
- A więc w tym rzecz - rzekła Cheryll.
- Lepiej będzie, jak tu zostaniemy. Możemy nawet poczekać. Chcemy mieć pewność, że będziesz bezpieczna.

Niech ktoś z Was dokończy.

czwartek, 20 września 2012

Od Marchesy: Wołanie

Biegłam bez wytchnienia przez kilka dni i nocy. Musiałam się śpieszyć, żeby dogonić i tak posuwającego się z dużą prędkością Exaliosa.
W końcu go spotkałam. Odpoczywał zaszyty w wysokiej trawie. Dopadłam zdyszana do jego nóg.
- Exalios... - wychrypiałam - gdzie... Orkus... Cheryll...
- Jeszcze ich nie dogoniłem - odparł.
Był zaskoczony moim widokiem.
- Co tu robisz? - zapytał.
Musiałam najpierw złapać oddech, zanim odpowiedziałam:
- Odalis była porwana przez Watahę Mroku - na te słowa wilk odrobinę się zjeżył, więc szybko dodałam:
- Już jest bezpieczna. Wilk Pełni ją ocalił i przysłał mi posłańca z wiadomością.
Naradzaliśmy się z Exaliosem, czy iść za tropem Cheryll i Orkusa, jednocześnie ryzykując spotkanie z Watahą Mroku, czy zawracać. Exalios w połowie rozmowy wstał.
- Wiem - rzekł niejasno i pomknął w gąszcz.
Dość długo czekałam na jego powrót. W końcu przyszedł, trzymając w pysku wiązkę dziwacznych roślin.
- Rozpaliłabyś oginisko? - poprosił.
Uśmiechnęłam się lekko i po chwili niewielki ogień wesoło trzaskał, wyrzucając iskry w górę. Najwyższy szaman zaczął rzucać zioła w płomienie w ściśle określonej kolejności. Ogarnął nas subtelny zapach. Gdy ognisko zaczęło dogasać, wilk włożył koniec żagwi w coraz mniejsze płomyki. Patyk zajął się. Exalios chwycił drugi koniec w pysk i gestem pokazał mi, że mam iść za nim.
Dotarliśmy na odsłonięty klif wznoszący się nad lasami. Exalios upuścił gałąź. Prawie cała była już spalona. Niewielki płomień chwiał się na koniuszku.
- Za kim najbardziej tęsknisz?
Z początku chciałam powiedzieć, że za Odalis. Ale czy tak naprawdę się o nią martwię? Bardziej zależy mi na tym, żeby wreszcie móc być z Cheryll; wreszcie porozmawiać, pośmiać się, pójść razem na polowanie.
Exalios zaczął coś mruczeć; pewnie zaklęcia. Potem zwrócił się do mnie:
- Siedem słów. Nie więcej. - pochwili dodał, tytułem wytłumaczenia - ogień, w którym paliły się magiczne zioła, wzmocni dźwięk tylko tylu.
Zawołałam głośno.
Wracajcie! Unikajcie Watahy Mroku! Czekamy w Dolinie!
Mój głos odbijał się głośnym echem od hal.

Cheryll, dokończyłabyś i napisała, czy usłyszałaś moją wiadomość?

środa, 19 września 2012

Od Marchesy: Posłaniec (kontynuacja)

W nocy przerzucałam sie z boku na bok. Nie mogłam spać. Zastanawiałam się, gdzie jest Orkus, Odalis, Exalios i Cheryll. Tak bardzo chciałam być z nimi!
Obok mnie niespokojnie drzemał Hayley na miękkich skórach zająców.Popiskiwał przez sen i przebierał łapami. Widocznie też się o nich martwił...
Wyszłam na zewnątrz. Zaczełam wspinać się na jedną z gór, które otaczają Magiczną Dolinę.
Zaczynało powoli świtać. Usiadłam w tym samym miejscu, w którm jeszcze niedawno Exalios wypatrywał Odalis. Nagle zobaczyłam świetlistą smugę, bezgłośnie i z dużą prędkością wyłaniającą się z lasu. Minęła jezioro i zaczęła podchodzić pod górę, na której szczycie stałam ja. Dostrzegłam, że ma kształt wilka.
Intruz, pomyślałam. Z rasy Demonów. No, no, żadko ma sie do czynienia z kimś takim. Ale nie zamierzam w związku z tym mu pobłażać.
Stanęłam ze zjeżoną na karku sierścią, ale nie wydałam z siebie żadnego dźwięku. Świetlista postać była już w połowie drogi od podnóża do szczytu. Wystrzeliłam w niego strugę ognia. Mimo to niewzruszony szedł dalej; zupełnie jakby nie robiło mu to krzywdy ani nawet wrażenia na nim.
Postanowiłam przyjąć inną taktykę, bo przeciwnik stał już zaledwie ok. 7 metrów przede mną. Udało mu się dotrzeć na szczyt, i to bez rzadnego uszczerbku!
Stałam się niewidzialna. Skupiłam się na ziemi pod łapami wilka. Po chwili, którą poprzedziły iskry spod jego nóg, pod nim wybuchł płomień i objął go całego. Nie było go widać w ogniu, tak gęste były płomienie. Pozwoliłam im płonąć przez pewien czas. Nie chciałam zabić przeciwnika, tylko go przepłoszyć, dlatego zaraz je zgasiłam. Ale on, gdy tylko przestał otaczać go ogień, ruszył znowu w moją stronę. Skąd wiedział, gdzie stoję, skoro byłam niewidzialna?
Nie zdążyłam zaaregować, bo był już blisko i wpatrywał się... w co? Przecież nie we mnie? Mnie nie widać!
Miał mnie na wyciągnięcie łapy i chyba o tym wiedział. Wtem usłyszałam jego głos - mimo, że nie poruszał wargami - spokojny, nieziemski, niby echo w grocie. Nie wiedzieć czemu poczułam, że mogę mu ufać.
- Siostra twa jest bezpieczna. Zaopiekował się nią Wilk Pełni. Czekaj spokojnie na jej powrót. Unikaj Watahy Mroku, aż do Nocy Pełni. Do tego czasu mają w mocy wszelkie żywioły i nie da się ich pokonać. Tako rzecze Wilk Pełni.
Posłaniec Wilka Pełni stał jeszcze chwilę nieruchomo, po czym odwrócił się i pobiegł truchtem tam, skąd przybył.
Stałam jeszcze chwilę bez ruchu. Myśli kotłowały mi się po głowie.
Orkus! Cheryll! Exalios! - oni poszli odbić Odalis do Watahy Mroku. Nie pokonają jej! Muszę ich ostrzec!
Słońce już wzeszło. Przymknęłam lekko powieki. Na trawie wypaliła się wiadomość do Wolfiego. Teraz mogę ruszać!
Pobiegłam w stronę, gdzie ostatni raz widziałam posłańca.

Od Odalis: Znaleziona

Ech… Powoli mam dość tego całego Wilka Pełni i jego Góry Nieba. „Musisz wdychać świeże powietrze i co jakiś czas wypijać ten eliksir.”. Phi! Przynajmniej sprawdza, kiedy będzie Pełnia.
- Odalis! – zawołał Wilk Pełni.
- Tak?
- Pełnia będzie 30 września.
Ucieszyłam się. Jedna sprawa załatwiona.
- Okej, możemy zacząć przywracać twoje moce.
Pamiętam tylko, że zaczął gadać jakieś zaklęcia. Potem zemdlałam.
***

- Wstawaj. Masz już swoje moce z powrotem  - głos zaczął się przybliżać.
- Dzięki.
- Dałem ci też umiejętność porozumiewania się ze mną w myślach.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Chcesz już wracać do swojej watahy?
- Mogę wrócić.
Nagle przez portal wpadła na mnie Cheryll z Orkusem. Wilk Pełni zniknął.
 
Cheryll, Orkus, zejdźcie ze mnie i dokończcie. ;)

wtorek, 18 września 2012

Od Marchesy: "Możesz iść..."

Cheryll wyruszyła za tropem Orkusa. W Dolinie zostałam tylko ja, Wolfie i załamany Exalios. No i Hayley, który ciągle pyta, gdzie jest Cheryll.
- Hayley, Cheryll poszła znaleźć Odalis - próbowałam uspokoić wilczka dziesiąty (a może dwudziesty?) raz.
- A kiedy wróci? - szczeniak nie dawał za wygraną.
- Jak ją znajdzie - odparłam wymijająco. Rany, też bym poczuła się niefajnie na miejscu Hayleya, gdybym otrzymała taką odpowiedź.
Wszyscy czekaliśmy spięci. Chciałabym być razem z Cheryll. Tęsknię za nią równie mocno jak za siostrą, bo... jest moją przyjaciółką. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby jej nie było.
Exalios siedział na szczycie góry i wciąż patrzył w stronę, w którą poszła Cheryll i gdzie zaczynał się trop jego sekretnej dziewczyny. Do niedawna sekretnej, bo był tak zdenerwowany, że wygadał się po ciągnięciu losów przed Orkusem i mną, chociaż ja i tak już się domyślałam.
Podbiegłam do niego.
- Exalios - rzekłam cicho. - Zostanę tu z Wolfiem i Hayleyem. Poradzimy sobie. Możesz iść, jeżeli chcesz...
Spojrzał na mnie tępo. Po chwili jakby dotarło do niego, co mu powiedziałam; oczy mu się zaświeciły i bez słowa pognał przed siebie.

A ja zostałam tu, daleko od najbliższych mi osób, i czułam, jak ściska mi się gardło.

Konkurs na imiona wilków

Organizuję pierwszy konkurs w Magicznej Dolinie. Mam nadzieję, że wszyscy członkowie watahy wezmą w nim udział.


Tak wyglądają przyszli właściciele
 przytułka - jak nadasz im na imię?
Polega on na wymyśleniu imion dla wilka i wilczycy, którzy będą prowadzili coś w rodzaju przytułka dla wilcząt. Nie będą należeli do naszej watahy, "biuro adopcyjne" będzie znajdowało się daleko od Magicznej Doliny. Są podstarzałymi partnerami, którzy poznali się jako porzucone szczenięta.

Jak się pewnie domyślacie, konkurs poprzedzi pojawienie się nowej zakładki - Adopcje.
Będziecie mogli wybrać sobie z niej wilczka, którego byście chcieli adoptować, bez konieczności spełnienia większości warunków dotyczących narodzin szczeniąt, np. nie musicie mieć partnera. Na profilu wilka, który adoptował wilczę, w dziale "Rodzina" pojawi się "adoptowany/a [imię wilczka]".
Przytułek będzie otwarty od początku czerwca do końca listopada.

Aby się zgłosić, wystarczy napisać do mnie na email dolina.wilkow@gmail.com lub na PW na Howrse - mój nick to Nubia.

Konkurs trwa do godz. 14:00 w niedzielę, ale jeśli wszyscy się zgłoszą, będę mogła rozstrzygnąć go wcześniej.

Osoba, która wymyśli imiona, które spodobają mi się najbardziej, będzie mogła wybrać sobie jedną z następujących nagród:
  • nowa umiejętność;
  • drugi żywioł;
  • możliwość stworzenia drugiego wilka.
Powodzenia!
Alfa watahy - Marchesa

Od Cheryll: Wilczek, cz III

- Jak się nazywasz? - spytałam wreszcie wilka, który miał dołączyć do watahy.
- Wolfie - odpowiedział.
- Ja Cheryll.
Szliśmy kilka dni przez las. Ani śladu matki wilczka. Zaczynam się niepokoić i zastanawiać nad powrotem do watahy.
- Nigdzie nie ma śladu jego matki - powiedziałam - może jednak wracajmy. Nie wiadomo, czy nic się nie stało w watasze.
- Chyba masz rację - prztaknął - Hej, mały, pamiętasz swoją mamę?
- Mama to Cheryll - powiedział zdziwiony Hayley.
- Był bardzo mały gdy do nas dołączył - tłumaczyłam się - pamięta tylko mnie. Oraz resztę watahy jako "przyjaciele".
- Jeśli on nawet nie pamięta swojej mamy, to nie ma po co jej szukać. Uciekłby i przybiegł do ciebie.
- Masz rację - wracajmy.
Wolfie wzbił się w powietrze mimo że nie miał skrzydeł.
- Ty umiesz latać?! - krzyknęłam razem z Hayley'em.
- No jasne, jestem wilkiem powietrza. - uśmiechnął się Wolfie. Chwycił mnie i Hayleya i razem polecieliśmy nad lasami.
- Jak pięknie jest tak wysoko... - zachwyciłam się.
- Super, że ci się podoba - uśmiechnął się.

***

Po godzinie dotarliśmy do watahy.
- Cheryll wróciła! - krzyknęła Marchesa. - ...razem z wilkiem...
- Cześć, jestem Wolfie, chcę dołączyć do watahy.
- Niech będzie - uśmiechnęła się Marchesa.
- A teraz Exalios zaprowadzi cię do twojej nowej jaskini.
- OK.
Marchesa pociągneła mnie za ogon.
- Słuchaj, Odalis porwana!
- O nie, ruszam na jej poszukiwanie - powiedziałam zmartwiona.
- Nie teraz! Podróżowałaś kilka dni na łapach, muszą cię boleć. Odpocznij trochę.
- Tylko 5 minut - powiedziałam i poszłam szybko do jaskini.

Od Orkusa: Losy

Za nasze losy posłużyły kijki, które mieliśmy pod łapami. Ten, kto miał wyciągnąć najkrótszego, wygrywał i automatycznie miał wyruszyć w podróż na dalsze poszukiwania zaginionej Odalis, wobec tego zaczęliśmy ciągnąć. Kijki trzymała Marchesa. Pierwszy wyciągnął Exalios, a później ja. Wszyscy spojrzeliśmy na kijki sąsiadów, by dowiedzieć się który z nas ma odszukać Odalis. Wyciągnąłem najkrótszy patyk, więc jednak wypadło na mnie. Spojrzałem na Marchesę, a następnie na Exaliosa.
- No to chyba będę już ruszał - mówiąc to byłem pewny swego.
- Ale to nie fair! To ja muszę ją odnaleźć. Kocham ją nad życie! Nie wybaczył bym sobie, gdyby coś jej się stało!- rzekł załamanym głosem Exalios.
- Nie martw się. Obiecuję, że odnajdę ją całą i zdrową - zacząłem go pocieszać, lecz raczej nie poskutkowało to za dobrze.
- Daj spokój, Orkus. Wiesz dobrze, że to ja powinienem iść, a nie ty.
- Lecz wypadło na mnie, a ja nie zamierzam się cofnąć. Odnajdę Odalis choćbym miał przypłacić przy tym życie - nie wiem czemu, ale ja naprawdę poczułem, że moje serce jest gotowe poświęcić życie za jednego z członków tej watahy, a dlaczego? Dlatego, że mnie tu przyjęli i obdarzyli niewielkim zaufaniem.
- Exalios. Odnajdzie Odalis. Uwierz tylko w niego - powiedziała Marchesa.
- Dziękuję... Orkus. Idź już i znajdź ją. Przyprowadź ją całą i zdrową. Obiecaj, że to zrobisz. Dla mnie - spojrzał na mnie.
- Obiecuję mój mistrzu - uśmiechnąłem się.
- Uważaj na siebie - rzekła do mnie Marchesa.
- Postaram się. - wzbiłem się w powietrze i przez chwilę na nich jeszcze patrzyłem. - Niedługo znów się spotkamy przyjaciele - posłałem im pożegnalny uśmiech i pomknąłem ku chmurom, by odnaleźć Odalis i odprowadzić ją bezpiecznie do watahy. Marchesa i Exalios liczą na mnie, to mi dodaje pewności siebie oraz ducha walki, który jest gotowy przyjąć każdy bolesny cios za każdego mego przyjaciela.

Od Odalis: Posłaniec

Obudziłam się. Byłam w jakiejś jaskini, na wysokiej górze.
- Gdzie jestem? – spytałam Wilka Pełni.
- W mojej jaskini, na Górze Nieba. Przeszliśmy wczoraj w nocy przez portal. Inaczej wejść się nie da. Prawdopodobnie już spałaś – odpowiedział.
- Posłuchaj, jesteś Wilkiem Pełni, tak?
- Skąd wiesz?! – przeraził się.
- Zgadywałam. Proszę, powiedz, potrzebuję Twojej pomocy.
- No dobra – westchnął. – Niektórzy nazywają mnie Wilkiem Pełni. Ja sam uważam siebie raczej za szamana i kapłana, a nie jakieś bóstwo. Jestem z rodziny, która czci księżyc, a dokładnie pełnię księżyca, stąd jestem nazywany Wilkiem Pełni. Od lat według tradycji odprawiam „tajemne” obrzędy w dniu, a dokładniej nocy, zwanej Pełnią.
- Eureka! – przerwałam mu. – A kiedy jest ta Pełnia?
- Hm… nie pamiętam dokładnie.
- Mój chłopak ma się wtedy spotkać z zaginionym bratem Grape’em. Słyszałeś coś o nim?
- Grape’em? To mój dobry przyjaciel!
- Czemu nic nam nie powiedział?!
- Prawdę mówiąc, prosiłem go o to. Nie chciałem, aby wieść o mnie się rozniosła. Nikomu mnie nie zdradzisz?
- Oczywiście. Słuchaj, gdzie dokładnie jesteśmy, bo wataha na pewno się o mnie martwi.
- Jeśli chcesz odzyskać swe moce, musisz na razie tu zostać. Zamiast tego wyślę do wybranej przez ciebie osoby posłańca, dobrze?

- Dobrze. Niech pobiegnie do Marchesy z Magicznej Doliny.
 
Marcheso, posłaniec dotarł?

poniedziałek, 17 września 2012

Od Odalis: Wilk Pełni, cz. III

Przeciągnęłam się. W lochu było lodowato, wszystko było ostre i twarde. Rozejrzałam się. Wszędzie ciemność, nic nie widać. Usłyszałam szelest. Byłam padnięta, poza tym – co jeśli to pułapka? Jeśli sama skoczę w paszczę jakiegoś potwora?
- Pst! Jest tu kto? – szepnął ktoś.
- Kim jesteś? – spytałam.
- Nie tak głośno! Chcę cię uratować. Chodź za mną.
Pojawił się blask. Zobaczyłam, że był przede mną jakiś wilk. Jego ogon się palił w celu oświetlenia. Poszłam za nim. Pokazał mi jakiś kanał, mówiąc:
- Wchodź do niego.
- Nie chcę! Co to za breja?
- Nie powiem Ci dokładnie. Wiedz tylko, że w takiej breji będziesz całą wieczność, gdyż to breja ze smoka. Zachęca cię to?
- Och, idź już!
Przypomniało mi się, że przecież mogę polecieć nad tą papką!
- Nawet nie próbuj. Mroczni zabrali ci Twoje umiejętności, gdy byłaś nie przytomna.
- Skąd to wiesz? Nie mówiłam ci o moim zamiarze!
- Umiem czytać w myślach. Kapłan stworzył ten loch tak, że ten, kto jest w nim przez cały dzień, powoli traci swoje moce. Jeśli chcesz je odzyskać, musisz jak najszybciej pójść do jakiegoś dobrego szamana. Mi nie zabrali, bo nie jestem ich jeńcem. Mniejsza z tym. Jesteśmy teraz w odpadkach Czarnej Zemsty, samicy smoka. Ani mru-mru. Idź za mną.
Okropnie śmierdziało. Po długich poszukiwaniach doszliśmy do Tunelu Zagłady. Z stamtąd tajemniczy wybawca poprowadził mnie bocznym przejściem na powierzchnię. Odetchnęłam świeżym powietrzem.
- Teraz biegiem! – powiedział mi tajemniczy wilk.
Po nocy biegu doszliśmy do jakiejś góry. W końcu mogłam przyjrzeć się mojemu bohaterowi. To… to był Wilk Pełni!


- Masz, wypij to. Przywróci to Twoje moce.
Wypiłam. Całkiem niezłe. Ale teraz, zieeeew, jestem zbyt śpiąca.
 
Jak się obudzę, to dokończę.

Od Marchesy: Decyzja

No i Exalios poleciał. Nie wiem, co teraz zrobić; przydałoby się, gdyby Cheryll tu była. Mam nadzieję, że szybko znajdzie matkę Hayleya – jeżeli w ogóle żyje – i wróci. Ona świetnie potrafi walczyć, a teraz by mogła nam pomóc. A jeżeli jej nie znajdzie i wróci ze szczeniakiem… wtedy kto się nim zajmie, jeżeli potrzebujemy wszystkich sił, aby pomóc Odalis?
Orkus wzbił się w powietrze i leci za Exaliosem szybciej, niż ja biegnę. Exalios ma mnóstwo energii, gdy chodzi o jego sekretną ukochaną.
Biegliśmy cały dzień, aż do nocy. Orkus był najmniej zmęczony, bo gdy zaczynały boleć go łapy, mógł skorzystać ze skrzydeł. Po zachodzie słońca stwierdziłam, że zapach Odalis nadal jest niezbyt wyraźny, co oznacza, że jest jeszcze dosyć daleko. A my przecież nie możemy oddalać się od jaskiń w Magicznej Dolinie, bo (1) Cheryll może wrócić i nie wiedzieć, co robić, czy zostawić Hayleya czy iść z nim za naszym tropem, (2) inna wataha może włamać się na nasz teren i go przejąć.
- Exalios, stój. – powstrzymałam wilka od dalszej wędrówki, ponieważ nadal chciał biec bez wytchnienia za dziewczyną. Zwróciłam się do Orkusa:
- Jeden z nas musi wrócić do legowisk, na wypadek, gdyby Cheryll wróciła.
Była to trudna decyzja. Orkus miał skrzydła i mógł pokonywać duże odległości bez wytchnienia, Exalios zrobiłby wszystko, aby być przy Odalis, ale to mogłoby go także zgubić… a ja byłam dobra w walce, bo przecież polowanie to forma ćwiczeń (choć nie tak dobra jak Cheryll – gdzie ona, do licha, jest?!).
Ciągnęliśmy wobec tego losy.

Orkus, dokończyłbyś i napisał, na kogo wypadło? :)

Od Cheryll: Wilczek, cz. II

Już kilka dni wędruję z Hayleyem. Ani śladu jego matki. Zaraz, coś się poruszyło...
- Cześć mała - powiedział biały wilk.
- Co robisz na moim terenie? - zrzuciłam z siebie Hayleya i skoczyłam na niego. Szarpaliśmy się przez chwilę.
- Cheryll! Cheryll! - dopingował mnie Hayley.
W końcu przydusiłam wilka do ziemi.
- Puszczaj - wyszeptał.
- Co robisz w Magicznej Dolinie?
- Zgubiłem się. A ty od razu się na mnie rzuciłaś.
Zdjęłam łapę z jego szyi. Wyglądał zupełnie jak wilk z watahy Śnieżnych Ogonów.
- Jesteś ze Śnieżnych Ogonów.
- Tak, ale...
- W takim razie wynocha z naszego terenu - powiedziałam.
- Ale ja się zgubiłem! Nie jestem już w tamtej watasze, bo mamy zasadę: ''Gdy wilk się zgubi, ma obowiązek dołączenia do innej watahy, bez utrzymywania kontaktu z poprzednią".
- Możesz dołączyć, ale teraz chodź ze mną, muszę odszukać matkę tego wilczka.
- Spoko.

niedziela, 16 września 2012

Od Odalis: Wilk Pełni, cz. II

Chyba najwyższy czas otworzyć oczy. Dobra, otwieram. CO!? Leżę na ziemi, nie ruszam się, a ziemia jakoś sunie. Efekt jest taki, że idę do przodu nie ruszając się. Otaczają mnie jakieś czarne wilki. Chyba ich dowódca zwraca się do mnie:
- Obudziłaś się, co? Nie martw się, to, co zamierzam z tobą zrobić, będzie bardzo bolało. Mwachachacha!
- Zabawne, panie Mroczny.
- Blisko, niewolnico. Jesteś więźniem Watahy Mroku.
- Sympatyczna nazwa. Pewnie pomagacie Biednym i Opuszczonym?
- Dosyć żartów. Złożymy cię w ofierze Xyxysowi, smokowi śmierci.
- Wspaniale! A czemu akurat mnie, jeśli można wiedzieć? – mój optymizm najwyraźniej go denerwował. I oto mi chodziło.
- Bo jesteś niczym anioł, istne Czyste Dobro. Tak powiedział nasz Kapłan.
- Zapowiada się na interesującą wycieczką, nieprawdaż? Poznać Smoka Śmierci, to dopiero zabawa! – powiedziałam radośnie, choć w głębi duszy obawiałam się tego.

OTO PAN I WŁADCA, NAJWYŻSZY Z MOŻLIWYCH. POKŁOŃCIE SIĘ MU, WY NĘDZNI ŚMIERTELNICY!


Jak na zawołanie wszyscy się pokłonili. Wszyscy, oprócz mnie. Zawołałam wesoło:
- Czołem, najwyższy! Podobno mam zwiedzać twój pałac! Nie mogę się doczekać!

ZWIEDZAĆ, TO TY BĘDZIESZ ŻOŁĄDEK SMOKA, NĘDZNA KREATURO!

- Jeszcze lepiej! – odpowiedziałam.
Wtedy pojawił się Najwyższy.
- - rzekł do Kapłana.
-- odpowiedział Kapłan.
Jak na zawołanie wszyscy zaczęli nucić:
- !
Czułam się jak w domu wariatów. Kapłan zawołał kilka zaklęć i pojawiłam się w lochu.

Od Exaliosa: Odalis PORWANA!

Zapowiadał się spokojny, „nudny”, jak to marudziła Odalis, dzień. Orkus zaoferował mi pomoc. Zgodziłem się. Im szybciej dowiem się czegoś o tej „Pełni”, tym lepiej. Robimy sobie spokojnie eliksiry, trwa przeciętna „nuda”, aż tu nagle wpada zdyszana Marchesa:
- Wiecie, gdzie jest Odalis? Nigdzie jej nie ma!
- Pewnie gdzieś lata – powiedziałem.
- Na pewno nie! Obiecałam jej dziś, że pójdziemy razem nad jezioro, a potem w góry. Wiecie, jak ona się ucieszyła? Chciała jak najszybciej to zrobić. Powiedziałam, że jak skończę z porządkami, to możemy ruszać. Czekam godzinę i nic! – zwykle spokojna Marchesa teraz bardzo martwiła się o siostrę.
- Chodźmy jej poszukać – wtrącił się Orkus.
Szukaliśmy cały dzień. W końcu znaleźliśmy drzewo, w które uderzyła Odalis. Na ziemi było widać, jak coś lekko po niej pełzło. Pachniało moją dziewczyną. Ruszyłem biegiem za tropem. Za mną Marchesa z Orkusem wołali:
- Exalios, czekaj!

Dokończy Marchesa.

Od Odalis: Wilk Pełni, cz. I

Odkąd dołączył ten Orkus, jest o 0,1% mniej nudy. Nudziło mi się, więc dokładnie obliczyłam. Przynajmniej coś się dzieje. A tak poza tym, może powiedzieć im o mnie i Exaliosie? Marchesa pewnie wie, no ale Cheryll i inni? Nieeeee… Jak będą szczeniaki, to i oni się dowiedzą.

BOOOOOOOOOOOOOOOOOOM!!!

Zemdlałam – z resztą, nic dziwnego po przywaleniu w drzewo. Nigdy, nigdy więcej nie rozmyślaj podczas lotu!

***

Au. To bolało. Spróbuję otworzyć jedno oko. CO?! CO to jest!? Nie. Przepraszam, mój błąd. KTO to jest?! Myślenie, włącz się! To.. to… to wilk, który jakoś mnie PORYWA!
Myślę, że skoro się mną zajął, stosowne będzie zemdleć.

[mdleje]

sobota, 15 września 2012

Od Orkusa: Pierwsze znajomości

- Dziękuję. To był zaszczyt ciebie poznać jasna pani - ukłoniłem się lekko.
- Nie przesadzaj - zaśmiała się.
- Tak to już jest w naszych stronach. U nas damy były trakatowane niczym królewny.
- Jaki dżentelmen. Dobrze, ja już idę. Do zobaczenia - mówiąc to weszła do jaskini.
- Do widzenia - rzuciłem odchodząc w inną stronę.
Przechadzałem się po lesie. Po moim nowym domu. Chciałem zapamiętać to i owo, by potem nie błądzić po tych terenach jak w jakimś labiryncie, no w razie czego mógłbym wzbić się do góry, by znaleźć drogę powrotną, ale to by nie miało sensu, by powtarzać to setki razy. Obszedłem już jakąś 1/4 terenów watahy, a nadal mam wrażenie jakbym się z każdym miejscem stykał pierwszy raz choć mijałem je kilkadziesiąt razy. Dotarłem nad jezioro, choć nawet tego nie zamierzałem, ale poszczęściło mi się ponieważ zawsze mam trudności ze znalezieniem wody. Podszedłem do tafli dryfującej wody i nachylając się do jej powierzchni zacząłem pić tę krystaliczną woń.

Od Odalis: Nowy wilk

- Nie, nic takiego tam nie było – odpowiedziałam Exaliosowi. I znów wróciła nuda…
***

Jak zwykle zjadłam śniadanie, potem jak zwykle wilki sobie poszły i jak zwykle zaczęłam patrol. 1 okrążenie – nic podejrzanego. Marchesa poszła sprawdzić, czy Cheryll wraca. O, tam sobie drepcze. 2 okrążenie – Marchesa dochodzi do kanionu. 3 okrążenie – BOOOM! Coś uderzyło we mnie. Dałam się unieść powietrzu. Oszołomione stworzenie spada w dół… Nie będę chamska, podtrzymuję je powietrzem i lekko jak wiatr lądujemy.
***

Otworzyło oczy.
- Kim jesteś? – zapytało mnie. Zdziwiłam się, że było takie ufne.
- Kim jestem to na razie nie istotne, liczy się to, że jesteś na moim terenie – spróbowałam udać groźną, ale chyba mi nie wyszło, bo intruz uśmiechnął się przyjaźnie.
- Ty jesteś siostrą Marchesy, a ja jestem Orkus. Wybacz, że nie przedstawiłem się na początku. Orkus Red Luscus.
- A, to przepraszam – powiedziałam – rzeczywiście jestem Odalis, Orkus.
- Boli cię coś? Umiem zrobić eliksir przeciwbólowy.
- Nie, dzięki, mój chłopak jest Najwyższym Szamanem.
- Ja też jestem Szamanem. Gdzie idziesz? – zmienił temat. – Mogę cię odprowadzić.
Zgodziłam się. Rozmawialiśmy sobie w najlepsze. W końcu spytał:
- Wiesz, pewnie byśmy się nie spotkali, gdyby coś mnie nie uderzyło w powietrzu.
- Tak, jakbyś na mnie nie wpadł, to pewnie spotkalibyśmy się dopiero później.
- Przecież nie masz skrzydeł! Jak możesz latać?!
- Władam powietrzem. A teraz wybacz, idę do swojej jaskini. Miłego dnia. – uśmiechnęłam się na pożegnanie.
 
Dokończy Orkus.

Od Exaliosa: Zagadka

Pewnego dnia Odalis przyniosła mi Magiczny flet. Jednak rzuciłem go w kąt i kompletnie o nim  zapomniałem. Jak się potem okazało, był to błąd, który na szczęście udało się naprawić.

***

Pewnego dnia Odalis z nudów pokazywała mi, jak dobrze włada powietrzem. W pewnym momencie skierowała przez przypadek wiatr w kierunku fletu. Wypadła z niego wiadomość:

Znalazco!
Jak pewnie się domyślasz, jest to przedmiot magiczny. Został stworzony, by pomagać Pragnącym. Władać mogą nim jedynie wilki powietrza. Jest też skomplikowana wiadomość, którą powinieneś wiedzieć, ale nie zmieści się tu. Wracając do rzeczy, by zagrać na flecie trzeba mocno czagoś pragnąć, i skierować powietrze tak, jak to zrobiłeś wydmuchując tą wiadomość. Muzyka zacznie dobiegać z miejsca, do którego chcesz bądź musisz pójść, aby twe pragnienie się spełniło. Dam ci dobrą radę; uważaj na złego…


W tym momencie wiadomość była przerwana. Jednak byłem szczęśliwy, bo wiedzieliśmy już jak znaleźć dokładnie Bagna Smoków. Pozostała tylko już zagadka Pełni. Zwróciłem się do Odalis:
- A nie było tam niczego o Pełni?

Dokończy Odalis

Profil wilka Orkusa



Imię: Orkus
Przyrostek: Red luscus (z łaciny Czerwonooki)
Płeć: samiec
Wiek: 3 lata
Zawód: szaman
Partner: zakochany w Marchesie
Żywioł: metal
Umiejętności: Dzięki skrzydłom potrafi latać, przewiduje dokładną przyszłość, potrafi przez wszystko przechodzić, doskonale widzi z bardzo dużej odległości, panuje nad wszelkim metalem, bo to jest jego żywioł.
Opis: Niezależny, życie nauczyło go, że nie należy kierować się rozsądkiem, lecz głosem serca, darzy zaufaniem tych, na których mu naprawdę zależy, nade życie dzieli się z innymi jak trzeba pomagać innym oraz ich wysłuchiwać, lojalnością obdarza tych, którzy starają się go zrozumieć, używając swej wiedzy na temat różnych wywarów i eliksirów pomaga innym tworząc je ze skomplikowanych składników.

piątek, 14 września 2012

Od Odalis: Magiczny flet

Jestem zła. Marchesa ciągle gdzieś lata, Cheryll próbuje zrobić coś z Hayley’em, a Exalios ciągle usiłuje dojść, o co chodziło Grape’owi w liście. Jestem sama. Przebrzydło mi patrolowanie, jaskinię swoją znam jak własną kieszeń. Chyba zbadam te jaskinie, w których byłam na randce z Exaliosem. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Przed wyjściem wzięłam jeszcze swój talizman.

***

- Łaaaaaaaał – powiedziałam, wchodząc do jaskiń. Choć kilka razy w nich byłam, za każdym razem wywoływały u mnie zachwyt. Dziarskim krokiem zaczęłam przemierzać groty. W chyba 20 grocie znalazłam… coś. Z resztą sami zobaczcie: 

 
To był, eee, chyba jakiś flet, tak to człowieki nazywają. Wokół niego była jasna poświata. To pewne, że to przedmiot Magiczny. Chwyciłam to w zęby i pognałam do szamana.
W jaskini Exaliosa mój chłopak przyglądał się rzeczy krytycznym spojrzeniem.
- Hmmmm… Gdzieś już widziałem coś takiego, muszę sobie tylko przypomnieć. – wziął flet w pysk i odłożył w kąt. – Potem się tym zajmę.

Dokończy Exalios.

Od Cheryll: Wilczek, cz. I

Odkąd mamy tego wilczka mam bardzo mało czasu dla siebie. Można by powiedzieć, że go nie lubię. Nazwałam go Hayley. Jest to nieznośny szczeniak, który chciałby tylko jeść.
Wieczorem przy krótkiej naradzie ustaliłam z wilkami, żeby odszukać matkę wilczka. Miałam wyruszyć z nim w torbie zaraz o świcie.

*


-Wstawaj!! - wrzasnęłam dziesiąty raz.
- Nie - zaprzeczył.
- Sam tego chciałeś - uśmiechnęłam się i złapałam go za kark kłami. Hayley szarpał się, ale zdołałam go upchnąć do torby.
Odwróciłam się i zobaczyłam Exaliosa.
- Co ty z nim robisz? - zapytał zdziwiony - Strasznie piszczał.
- Był niegrzeczny, ale dałam z nim radę.
- Więc już ruszaj - odpowiedział.

Banner

Gamma naszej watahy, Cheryll, przygotowała śliczny banner reklamujący watahę.

 
Możecie wkleić go na swoją prezentację na Howrse, ale nie ma przymusu.
 
A więc widzicie, że pozycja Gamma to nie są same przywileje, ale i praca. Gdyby Cheryll się nie wykazywała, nie było by jej na tym stanowisku.
 
I co sądzicie o bannerku?
Alfa watahy, Marchesa

środa, 12 września 2012

Od Exaliosa: Brat

Siedziałem na naszej polanie spotkań, rozmawiając z Odalis. Marchesa drzemała kilka kroków dalej. Nagle podbiegła do nas Cheryll z pokrwawionymi łapami. Za nią szedł spokojnie biały wilk.
- Słuchajcie! Przyszedł brat Exaliosa, Grape!
Nastąpiło ożywienie w grupie. Przyjrzałem się wilkowi spod przymkniętych powiek. Spojrzał na mnie.
- Exalios! Jak się cieszę, że cię widzę! Aaaaa… pewnie mnie nie pamiętasz. Ciągle cię szukałem, od czasu, gdy zniknąłeś!
Powoli wstałem. Zamknąłem oczy. Postanowiłem na razie traktować tego osobnika jak brata, potem wymyśli się jakiś eliksir. Otworzyłem oczy.
- Witaj w watasze, bracie! Chcesz dołączyć do naszej gromadki?
- Na jakiś okres, owszem. Posłuchaj, Exalios. Ja nie chcę, ale mogę być tylko i wyłącznie samotnikiem. Zrób mi parę eliksirów, będę wdzięczny. Mogę cię też parę razy odwiedzić, ale na zawsze zostać nie mogę.
- Dobrze, zrobię ci te eliksiry, ale będziesz mi musiał w tym pomóc – odpowiedziałem Grape'owi, a potem zwróciłem się do Cheryll:
- Chodź do mojej jaskini, dam ci eliksir przyśpieszający gojenie.
Nie pytałem Grape’a, czemu musi być samotnikiem. Jak będzie chciał, to sam mi powie.

***

Przez kilka dni robiłem z Grape'em eliksiry. W tym czasie nie wydarzyło się nic interesującego. Piątego dnia pobytu Grape’a udało mi się zrobić eliksir prawdy. Dzięki niemu rozwiały się moje wątpliwości co do Grape’a. Okazalo się, że rzeczywiście jest moim bratem. Wieczorem, tego samego dnia podszedł do mnie.
- Exalios, musisz wiedzieć, że nie dlatego nie dołączam do tej watahy, bo cię nie lubię, tylko dlatego, że ciąży na mnie klątwa nie pozwalająca mi należeć do jakiejkolwiek grupy. Sam muszę ją zniszczyć, nikt nie może mi pomóc. Proszę, nikomu o tym nie mów.
Po tych słowach Grape wyszedł. Wszystko wróciło do normy, aż do 29 dnia pobytu Grape’a. Dnia tego wszyscy spaliśmy długo. Grape obiecał wszystkim się zająć, a my mieliśmy spać. Odpowiadało nam to, gdyż mieliśmy męczący dzień. Kiedy się obudziłem, ujrzałem obok siebie… śpiące wilczątko! Obok szczeniaka leżała skóra jelenia. Na niej była wiadomość:

Nie mam na celu utrudnić Wam życia, jednakowoż ja opiekować się tym malcem nie mogę. Znalazłem go porzuconego w lesie, więc przez ten czas opiekowałem się nim. Jednak moja podróż musi trwać, więc zostawiam go Tobie, Exaliosie. Nie miej mi tego za złe, gdyż prawdopodobnie na wiosnę będę mógł wrócić. Przyjdę tego dnia, którego jest Pełnia. To zagadka, której rozwiązania nie mogę Ci podać. Oczekuj mnie tego dnia przy Bagnach Smoków, są one za waszymi górami. Tegoż też dnia którego powrócę, szczeniak będzie już na tyle silny, by mógł powrócić do swego domu. Poradzi sobie, więc Twoim zadaniem jest tylko opieka nad nim. O resztę ja zadbam.
Jeszcze raz przepraszam za trudności -
Twój brat Grape

PS płci tego malucha nie znam, wybór imienia pozostawiam Tobie.

Pobiegłem do Odalis. No tak, jest na zwiadzie. Wracając do jaskini spotkałem Marchesę.

Dokończy Marchesa

wtorek, 11 września 2012

Od Cheryll: Walka

Tak! Wygrałam tę walkę. Sam się o to prosił. Przecież to był nasz teren, a może chciał dołączyć do watahy? Sama nie wiem, ale wiem na pewno, że już się tu nie pojawi. Idę wzdłuż rzeki. Liżę trochę pokrwawione łapy. Bardzo swędzą. Wejdę do rzeki, żeby złagodzić pieczenie. Chwila.... Coś poruszyło się za krzakiem... Czyżby ten wilk wrócił? Nagle wyskoczył zza niego wielki, biały wik.
 - Cześć - powiedział
 - Co robisz na naszej ziemi? - stanęłam w pozycji gotowej do skoku.
 - Nie należę do żadnej watahy, więc skąd mam wiedzieć?
 - Kim jesteś? - spytałam podejrzliwie.
 - Bratem Exaliosa.
 - Kim jesteś? - powtórzyłam niecierpliwie.
 Po krótkim namyśle uświadomił sobie o co go pytam.
 - Jestem Grape.
 - Ja jestem Cheryll.
 - Ładne imię - powiedział spokojniej.
 - Dzięki - odparłam zawstydzona. Jeszcze nikt nigdy mnie nie pochwalił.
 Zaprowadziłam Grape'a do reszty wilków.
 

Dokończy Exalios.

poniedziałek, 10 września 2012

Konkurs "Aktywność"

Nieliczni członkowie naszej watahy z pewnością zauważyli, że po prawej stronie bloga znajduje się licznik Waszych postów, czyli Aktywność. Dzięki temu zauważymy, kto najczęściej pisze posty i się udziela w Watasze.

Po 30 września osoba, która będzie miała na koncie najwięcej postów, otrzyma nagrodę. Ci, którym się to nie uda, będą mieli szansę w następnym miesiącu - ponieważ "konkurs" będzie się powtarzał co miesiąc.

Na blogu zostanie równierz wkrótce zainstalowana ankieta. Jej celem jest dowiedzenie się, co sądzicie o konkursie "Aktywność"; czy co miesiąc wyzerowywać Wasze konta i tym samym wszyscy będziecie mieli znów równy start, czy też nie.

Pozdrawiam serdecznie członków Watahy
szczególnie kreatywną Odalis i Cheryll, z którą da się pogadać (siostra chwilowo niestępna...) ;)
Alfa Watahy, Marchesa

Od Marchesy: Atak

Exalios mnie nastraszył tymi tajemniczymi szelestami. Co, jeżeli jakaś obca wataha wtargnęła na nasz teren? Jest nas tak mało, że możemy mieć z nimi kłopoty. Oczywiście nie musimy się jakoś ich specjalnie bać, bo wszyscy jesteśmy nieśmiertelni - no, prócz Exaliosa, ale on by sobie poradził - ale i tak mogą nam uprzykrzyć życie. Tym bardziej, że zbliża się zima.
Wyruszyłam na polowanie wraz z Cheryll. Na razie dziewczyna nie ma co robić, bo z nikim nie mamy wojny (no i dobrze), a i trudno ćwiczyć walkę samej. Zabiłyśmy średniej wielkości jelenia. Zaczęłyśmy wlóc mięso w stronę legowisk, gdy nagle z gęstwiny wyskołonił się... cień.
Miał kształt wilka i z z wolna zaczął przybierać wyraźne kontury. Nadal jednak można było zobaczyć prześwitujące przez niego rośliny. Gdy do nas podchodził, sunął lekko niczym światło. Miękko stawiał łapy. Wydawało się, że lada się rozwieje jak chmura w podłożu.
Oczywiście nie wyglądał na przyjaznego. Szedł bez żadnego wyrazu w mowie ciała i na pysku. Nie wiedziałam, czy powitać go, czy przegonić? I jak to zrobić, gdy rozmówca jest... cieniem?
Z wolna wilk zaczął obnażać kły. Cheryll tylko na to czekała. Nawet nie zauważyłam, że stała obok mnie w pozycji pełnej gotowości. Wystrzeliła w stronę przeciwnika niby miażdżący wodospad.

Dokończy Cheryll.

Od Exaliosa: Śledzony

„Jestem szczęśliwy. Już z Odalis planujemy, do jakiej jaskini się przenieść. Oczywiście, nikt oprócz nas o niczym nie wie. Och, jakie to wspaniałe! Nie mogę się doczekać szczeniaków, ale wiem, że teraz nie jest najlepszy czas – coraz zimniej, a poza tym wataha jest jeszcze malutka.” – myśląc tak, doszedłem do lasu. Zamierzałem zbierać składniki do eliksiru zdrowia i siły, nigdy nic nie wiadomo. Poza tym zamierzałem porozwijać moje umiejętności szamana. -  „Ciekawe, może uda mi się osiągnąć kiedyś moc wskrzeszania?”. Coś się poruszyło w krzakach. Odwróciłem się gwałtownie. Nic się nie stało. „Dziwne. – pomyślałem. - Przewidziało mi się?”.
 
***
Minęło kilka dni. Ta sytuacja ciągle się powtarzała. Niby cos tam jest, ale tak naprawę nie ma. Zaczęło mnie to wkurzać. Poszedłem w końcu do alfy.
- Marchesa! Marchesa! – wołam do wylotu jej jaskini – Marchesa! Gdzie jesteś!
- Już idę – odpowiedział mi głos – co chciałeś mi powiedzieć?
- Posłuchaj, dzieje się coś dziwnego. Czuję, że coś mnie śledzi. Słyszę szelest, a gdy sprawdzam co to było, nikogo nie ma.
Marchesa zamyśliła się.
- A eliksiry…?
Pokręciłem głową.
- Nie da rady. Nie mam odpowiednich składników do dyspozycji.
- Pomyślę, co da się zrobić. Zawiadomiłeś resztę?
- Jak spotkałem Odalis, to jej o tym powiedziałem. Powiedziała, że przekaże Cheryll.
- No dobra. Od dziś nie oddalamy się za daleko. Jakbyś mógł, to sprawdź przyszłość albo coś. Dobrze?
- Zgoda.

Dokończy Marchesa

Od Odalis: Ośwadczyny

Przeciągnęłam się. Ziewnęłam, po czym rozejrzałam się za ukochanym. Stał w przejściu, u jego stóp leżał pyszny łoś.
- Śniadanko dla najwspanialszej – rzekł do mnie.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Wspólnie zjedliśmy zwierzynę, a następnie zeszliśmy na polankę, gdzie zawsze wspólnie gromadziły się wilki z Watahy z Magicznej Doliny. Stała tam już Marchesa i rozmawiała z Cheryll.
- Cześć! – rzuciłam.
- Cześć – odpowiedziała mi Marchesa – długo spaliście, więc zjedliśmy posiłek bez was.
- Nic nie szkodzi – powiedział za mnie Exalios – przed chwilą też jedliśmy.
Marchesa rzuciła nam przeciągłe, długie spojrzenie, i odeszła bez słowa. Cheryll zdziwiła się trochę, ale poszła śladami Alfy. Zostaliśmy sami.
- Chodź! – powiedział Exalios, i poszedł w nieznanym mi kierunku. Ruszyłam za nim. Doszliśmy na hale, odgrodzoną ze wszystkich stron górami.  Exalios odwrócił się do mnie, i rzekł:
- Odalis, czy chcesz być moją stałą partnerką? – spytał, dając mi to:


- Tak – odpowiedziałam.
Wspólnie odtańczyliśmy taniec radości. Lizaliśmy się, przytulając chyba cały dzień. Na szczeniaki chyba trochę za wcześnie, lecz kto wie?  Nowa przygoda, nowe wrażenia.

Dokończy Exalios.

niedziela, 9 września 2012

Od Odalis: Niespodzianka

Dziś wieczorem stało się coś cudownego! Ale po kolei… Zaczęło się tak:
Był wieczór, zamierzałam iść spać. Nagle przyszedł do mnie Exalios z prezentem.
- To dla ciebie – powiedział i wręczył mi to:



- Dziękuję – powiedziałam nieśmiało – są piękne.
- Tak jak ty – szepnął do mnie.
Exalios zaprowadził mnie do pięknej jaskini z wodospadem. Gdy siedzieliśmy na skalnej półce, rzekł do mnie:
- Odalis, ja… kocham cię, i wiem, że ty mnie też. Nie potrafię bez ciebie żyć. To na dowód mojej miłości. – Wyciągnął w moją stronę ten rubin. 


- Będziesz moją dziewczyną? – spytał.
- TAK!!! – krzyknęłam niemal.
Do jaskini wróciłam w skowronkach. Oczywiście, mój chłopak mnie odprowadził. Och, co za wspaniałe uczucie, ta miłość. Na razie to ma być naszą słodką tajemnicą. Ciekawe, czy już na zawsze zostaniemy parą?

Od Exaliosa: Zakochany

Całkiem dobra ta wataha. Powoli, powoli jesteśmy coraz lepsi. Na przykład dołączyła do nas ta młoda. Chyba ma na imię Cheryll, czy jakoś tak.
I krajobrazy mamy ładne... Tak jak Odalis… Uch. Muszę się ogarnąć. Ogar, ogar, ogar! Nie mogę być zakochany w siostrze alfy! Nie wypada, przynajmniej tak zawsze myślałem. Ale chyba nikt mi nie zabroni z nią chwilę pobyć… Tak sam na sam…
Muszę ją gdzieś zaprosić. I dać jakiś prezent, jestem w końcu dżentelmenem. Chyba ten tajemny wodospad w tej górze, która nie ma nazwy, będzie dobry. Jest tam bardzo ładnie. O, i podpowiem alfie, że tą górę można jakoś nazwać, tylko jeszcze nie wiem jak.
Tak rozmyślając, doszedłem do tego jeziora, tego, co też nie ma nazwy. Kurczę, tu nic nie ma nazwy! Jesteśmy w Watasze z Magicznej Doliny, wokół beznazwowe góry, obok jezioro Beznazwy, lasy Beznazwy, wszystko Beznazwy!
Zieeeew. Zmęczyłem się. O, gwiazdy na niebie i pełnia księżyca! Idealna pora, żeby zrobić eliksir prawdziwej miłości. Dzięki temu eliksirowi dowiem się, czy Odalis mnie kocha…
Musze się pośpieszyć. Na szczęście niedaleko widziałem Czarcią Różę, Mszy Mech, Źródło Orzeźwienia i jeszcze coś. Chyba zdążę.

***

Uff… Już ranek, a eliksir skończony. Doleję go do mięsa mojego i Odalis, i po sprawie.
Hmmm… Co tak na mnie patrzy Alfa? A… Potrafi wyczuwać uczucia innych wilków. Mam nadzieję, że nie zdradzi mnie Odalis. Dobra, eliksir dolany, pora na jedzonko. Wilczyca je, uśmiechając się do mnie. Przypływ prawdy…
Tak! Kocha mnie, kocha! Kocha, kocha, kocha! Ech. Muszę się opanować. Teraz nazrywam pęk róż, potem zaproszę, i życie stanie się piękne…

Dokończy Odalis.
 

Od Marchesy: Miłość

Odalis przyprowadziła wczoraj do jaskini tego nowego wilka, Exaliosa. Widać, że facet zna się na rzeczy. Z pewnością będzie dobrym szamanem, gdy stado się powiększy. Na razie nikomu nie jest potrzebna jego pomoc, więc razem polujemy na zwierzynę.
Mam wrażenie, że moja siostrzyczka czuje do niego miętę... on przewiduje przyszłość, ale kto wie, czy coś z tego będzie? W każdym razie nie daje nic po sobie poznać.
Dziś na polowaniu napotkaliśmy Cheryll. Ma podobną historię do Exaliosa, też nie należała do żadnej watahy. Aż do dziś. Jest bardzo młoda, a mimo to nie boi się niczego. Można nawet powiedzieć, że chwilami wydaje się porywcza.
Odalis i Exalios znowu siedzą sami nad brzegiem rzeki i milczą. Jak to mówią, mowa jest źródłem nieporozumień. Na oczach Cheryll i moich zakwita urocza miłość. A ja ciągle singlem...

Od Odalis: Tajemniczy wilk

Ach, co za męczący dzień… Ale wszystko po kolei. Moja siostra, Marchesa, postanowiła założyć własną watahę!!! Oczywiście nie mogłam zostawić jej samej. Długo wędrowałyśmy, aż w końcu znalazłyśmy idealne miejsce… Magiczna Dolina od razu przypadła mi do gustu, to samo, co Marchesie. Tyle wolnej przestrzeni. Potem, oczywiście, musiałyśmy znaleźć jaskinie, zwierzynę na kolację, no i jedna z nas musiała być na warcie. Wypadło na Marchesę. Następnego dnia rozpoczęłam patrolowanie terenu z lotu ptaka. Wtedy spotkałam jego. Na początku pomyślałam, że to jakaś skała, rzeźba, bo w ogóle się nie ruszał. Jednak, gdy zaczęłam się do niego skradać, usłyszałam przyjazny głos:
- Nie musisz się skradać. Nic ci nie zrobię.
Nie wiem czemu, ale od razu usłuchałam. Głos kontynuował:
- Umiem przepowiadać przyszłość z gwiazd. To bardzo przydatne, gdy jest się samotnikiem.
- Jak to się stało? – spytałam.
- Gdy byłem mały, zostałem porzucony. Jakoś sobie radziłem. Jestem Exalios. – Odwrócił się w moją stronę.
- Ja jestem Odalis, Beta Watahy z Magicznej Doliny. Jesteś na moim terytorium – dodałam.
- Wiem. – Przybliżył się do mnie. – Zapewne odrzucisz  moją propozycję… Mogę zostać w twojej watasze szamanem, jeśli chcesz – rzucił tak od niechcenia.
- No, im więcej wilków tym lepiej… Zgoda – odpowiedziałam, i razem ruszyliśmy w stronę grot. Po drodze trochę porozmawialiśmy. Okazało się, ze Exalios jest do mnie bardzo podobny.
- Cześć, Marchesa! – rzuciłam w progu. – Nasza wataha powiększy się o wilka!

Dokończy Marchesa

sobota, 8 września 2012

Profil wilczycy Cheryll

Imię: Cheryll
Płeć: samica
Wiek: 1 rok
Pozycja: Gamma
Zawód: przywódca wojowników
Partner: Wolfie
Rodzina:
Rodzeństwo: siostra Toni
Potomstwo: Kaysie i Greede
Żywioł: woda
Umiejętności: włada wodą, potrafi oddychać pod wodą, gdy wypowie zaklęcie, dzięki medialonowi stanie się niewidzialna
Opis: Odważna, tajemnicza, cierpliwa. Kiedyś nosiła na szyi medalion od swojego ojca, którego zabiła inna wataha w walce o łosia.
Punkty: 9,5

Profil wilka Exaliosa

Imię: Exalios
Przydomek: Rudarciste (wiedzą o nim tylko członkowie rodu)
Płeć: samiec
Wiek: 2,5 roku
Zawód: najwyższy szaman
Pozycja: były Beta
Partner: Odalis
Rodzina:
Rodzice: matka Lausha i ojciec Eris
Rodzeństwo: brat Grape
Potomstwo z pierwszego miotu: córki Soila i Moon, synowie Skay, Dark i Light
Potomstwo z drugiego miotu: córki Isanis, Koira, Soreia i Unriva
Potomstwo z trzeciego miotu: Asmin i Romairi (synowie), córka Fairlyn.
Żywioł: eter
Umiejętności: potrafi przewidywać przyszłość z gwiazd, bardzo szybko uzdrawiać, teleportować siebie i innych, zna wiele języków obcych i umie odczytać niemalże każde pismo, zna się na zaklęciach, po długiej nauce poznał tajemnicę wskrzeszania
Opis: Tajemniczy wilk. Odważny, aczkolwiek woli przebywać w samotności. Wilki mało o nim wiedzą. W dzieciństwie mieszkał w Watasze Zmierzchu i uczył się u Starego Wilka, ale niewielu o tym wie. Nie lubi trwonić słów. Nie zwierza się wilkom ze swoich uczuć czy wspomnień. Często rozmyśla.
Punkty: 1
Zakupy: towarzysz, nowa umiejętność (na którą Alfa wyraziła zgodę)

Profil wilczycy Odalis


Imię: Odalis
Przydomek: Anspeire (nikt o nim nie wie)
Płeć: samica
Wiek: 3 lata
Pozycja: Beta
Zawód: zwiadowca
Partner: Exalios
Rodzina:
Rodzice: Sarita i Gaspar, którzy prawdopodobnie zginęli w obławie
Rodzeństwo: siostra Marchesa, starszy brat Chever
Potomstwo z pierwszego miotu: córki Soila i Moon, synowie Skay, Dark i Light.
Potomstwo z drugiego miotu: córki Isanis, Unriva, Soreia i Koira.
Potomstwo z trzeciego miotu: Asmin, Romairi i Fairlyn.
Żywioł: powietrze
Umiejętności: szybka jak wiatr, potrafi latać mimo braku skrzydeł, poruszać się bezszelestnie, władać powietrzem i ma moc telepatii. Widzi to, czego inne wilki nie potrafią dojrzeć (np. duchy).
Opis: Odalis jako szczenię była spokojna i cicha, ale odkąd razem z siostrą zamieszkały w Magicznej Dolinie, jej życie diametralnie się zmieniło. Nadal jest opanowana i potrafi zachować spokój w najtrudniejszej sytuacji, ale ciągnie ją do nowych przygód i wypraw. Gdyby mogła, pewnie spędzała by cały czas na świeżym powietrzu spacerując na stromych szczytach gór. Potrafi przekonać swoją siostrę nawet wtedy, kiedy innym to się nie udało. Jest gotowa zrobić wszystko dla swoich przyjaciół... Ale sama nie jest pewna, czy jakiś posiada.
Punkty: 55
Zakupy: towarzysz, nieśmiertelność, nowa umiejętność

Profil wilczycy Marchesy


Imię: Marchesa (czyt. Marczesa)
Przydomek: Anspeire (niewielu w watasze o nim wie, ponieważ go ukrywa)
Płeć: samica
Wiek: 3 lata
Pozycja: Alfa
Zawód: przywódczyni łowców
Partner: nie zależy jej na tym
Rodzina:
Rodzice: Sarita i Gaspar, którzy prawdopodobnie zginęli w obławie
Rodzeństwo: siostra Odalis, starszy brat Chever ze wcześniejszego miotu rodziców
Żywioł: ogień, ziemia
Umiejętności: bardzo wyczulony węch, wyczuwanie uczuć innych wilków, niewidzialność
Opis:
Marchesa przybyła do Doliny wraz z siostrą i Exaliosem po obławie na ich rodzinnej watasze, Watasze Świtu z Białej Puszczy. Wilczyca bardzo niechętnie wracała do tamtych zdarzeń we wspomnieniach. W starym domu jej rodzice nie byli specjalnie wysoko ustawieni w hierarchii. Starszego rodzeństwa nie znała - wszyscy przeszli jeszcze przed jej narodzinami do bratniej watahy, Watahy Zmierzchu, gdyż takie było zarządzenie Alf. Starszego brata Chevera spotkała później przypadkowo.
Nieco nieufna w stosunku do nowych wilków, opanowana, cierpliwa, dobrze zorganizowana, energiczna, odważna, poważna, ale to nie znaczy, że nie lubi się rozerwać z najbliższymi. Trudno zobaczyć po niej, co czuje, dobrze ukrywa swoje emocje. Potrafi być serdeczna dla najbliższych przyjaciół i stanowcza dla niższych jej pozycją. Stara się jak najlepiej przewodzić watasze.
Punkty: ∞

piątek, 7 września 2012

Powitanie

Witam serdecznie wszystkie Wilki.

Blog ten został stworzony dla stęsknionych fantazji i pisania. Ci, którzy uwielbiają opowiadać niestworzone historie, będą czuli się to jak w domu, ponieważ sens tego bloga jest w pisaniu opowieści Wilków.

Ogólnie rzecz polega na wcieleniu się w postać Wilka i snuciu historii o przygodach, zalotach i przyjaźniach w sercu puszczy, gdzie nigdy jeszcze nie stanęła ludzka stopa.

Mam nadzieję, że wiele osób dołączy do Watahy z Magicznej Doliny.

Alfa watahy
Marchesa