Jaskinia zapełniła się białą mgłą. Mój oddech stał się szybki i płytki.
Czysta biel zmieniła się w jasny błękit, a później stała się
fioletowo-zielonkawa i już wiedziałam co się zaraz stanie. Nie minęła
chwila, a przed nami stały dwie sylwetki. Wstałam z legowiska i
podeszłam do drobnego białego basiora z czarnymi paskami na łapach,
pysku i grzbiecie. Jego pysk był prawie cały zasłonięty przez gęstą "grzywkę". Kilka kroków obok stał czarny wilk z nienaturalnie długim
ogonem. Jego pysk był gołą czaszką, a na bokach było widać żebra. Jego
łapy, długi język i czaszka emanowały jasnozielonym błyszczącym
światłem. Z jego gardła wydarł się okropny rechot. Przeniosłam swój
wzrok na białego osobnika. Uśmiechnęłam się radośnie i przyjaźnie
trąciłam go nosem.
- Witaj, Fenrir.- Demon odwzajemnił gest, a potem znów znieruchomiał.
- Ja nie jestem wart twojej uwagi, Ame? - Jego głos był jak skrobanie
pazurami o powierzchnię kamienia. Nieprzyjemny i przenikliwy. Obróciłam
się w stronę swojego rozmówcy, a moje oczy pociemniał z gniewu.
- Morin... jeszcze nie wystarczająco zatrułeś mi życie?
- Dobra rozrywka to podstawa. - Z mojego gardła wydobył się głośny warkot.
- Uspokój się, Ame. Wiesz, co może się stać - spokojny głos Fenrira
przywołał mnie do porządku. Wiedziałam, że mogę mu zaufać. Niestety dość
często miał rację i tak było też w tym przypadku. Ze stoickim spokojem
zwrócił się do Spirita.
- Lepiej uważaj co robisz. Igranie z demonami to nie jest coś co można robić ot tak.
- Szczególnie jeśli chodzi o nas. Nieprawdaż, Amero? -Fioletowa poświata
wyglądała przerażająco. Wokół Morina panowała ta sama co zawsze
atmosfera. Kontakt z zagubionym duszami to była dla niego codzienność.
Jednakże były to tylko złe pragnące zemsty i cierpiące, błagające o
pomoc, która nigdy nie nadejdzie istoty. Zawsze, kiedy widziałam jakaś
zbłąkaną duszę czułam ból.
- Sfetris to nie jest ktoś nad kim można tak łatwo zapanować, zresztą
nie tylko on... Ame jesteś pewna, że chcesz go w to wciągnąć? Przecież
wiesz, że może naprawdę poważnie ucierpieć... Chcesz tego? -
poddenerwowanie w głosie Fenrira to było coś, co zdarza się
praktycznie nigdy.
Cofnęłam się o krok i spuściłam wzrok. Wiedziałam jakie są konsekwencje,
a mimo to poprosiłam go o pomoc. To było tak bardzo egoistyczne z mojej
strony, a jednak stało się.
- Decyzja należy do ciebie, Spirit. Jeśli nie będziesz chciał mi już
pomagać nie będę ci miała tego za złe. Jakakolwiek styczność z demonami w
twoim przypadku może się skończyć... naprawdę źle. Przepraszam, że nie
powiedziałam co wcześniej...
Spirit