Wchodzisz na tego bloga z sentymentu czy przypadkiem? :>

niedziela, 15 lutego 2015

To już jest koniec! I nie ma już nic. Jesteśmy wolni. Możemy iść...

Moi drodzy!

Ciężko mi zrobić to, co właśnie mam zrobić, bo kurczę, przyznam szczerze, przywiązałam się. W sumie dla klimatu powinnam to zrobić w Piątek Trzynastego, ale no trudno.

Usuwam Magiczną Dolinę.

Uprzedzając wszelkie komentarze: nie, to nie z powodu praw autorskich, że niby nie dałabym rady tego naprawić. Połowicznie dałam radę. Usunęłam wszystkie zdjęcia na profilach, jakie kiedykolwiek były na blogu. Zostały mi opowiadania.

No właśnie.

To też było możliwe. Z Waszą bądź nie pomocą, udałoby się. Za tydzień, za dwa. Tylko trzeba mieć motywację i chęci.
A ja je straciłam pół roku temu.

Przyznam szczerze: nieoficjalna data zamknięcia Doliny została ustalona przeze mnie na 30 czerwca. Wcześniej miałam doła i chciałam zrobić to wcześniej, po świętach Bożego Narodzenia, ale na Wasze szczęście Retina mnie wyciągnęła z tego.

Podsumowując: zamykam Dolinę teraz, kilka miesięcy wcześniej, gdyż w obliczu czekającej mnie roboty, gdybym miała to ciągnąć do tego czerwca, wymiękam. Nie mam siły (co, zostało wyjaśnione wcześniej, spowodowane jest brakiem chęci i motywacji).

Teraz wypadałoby wytłumaczyć, dlaczegoż nie mam owej chęci i motywacji.
Jak większość wie, Dolina została założona na początku roku szkolnego w 2012 r. Moje początki były tragiczne, czego przykładem może być pierwsze opko.
Ach, co za męczący dzień… Ale wszystko po kolei. Moja siostra, Marchesa, postanowiła założyć własną watahę!!!
Na samo wspomnienie o tym ogarnia mnie zażenowanie. Ale minął rok, dwa i opowiadania Odalis stały się dużo lepsze. Moje umiejętności pisarskie zauważalnie wzrosły, a to samo stało się z np. Kari/Renem (pozdrawiam Cię serdecznie, zawsze byłam z Ciebie dumna! :D). 
Cóż, potem odeszła Marchesa i przybyło mi te ok. 30% obowiązków, których jeszcze nie miałam. Zmieniłam postać, gdyż Odalis mi się znudziła. No ale dalej.
Popisałam chwilę Asminem i odkryłam, że jakość moich opowiadań nie wzrasta. Przestały też dawać mi przyjemność z pisania. No trudno. Zaczęłam pisać prywatne opowiadanie.
Musiałam również zamieszczać Wasze opowiadania. Nic trudnego, robiłam to już jako Odalis.
Kiedy Ty sam po jakimś czasie się rozwiniesz, zaczynasz tego oczekiwać od innych. A kiedy to nie nadchodzi, widok dajmy na to 50 opowiadania z tym samym błędem co zawsze NAPRAWDĘ denerwuje. Kurde, po co ja poprawiam te opowiadania, skoro nawet nie uczycie się czytają je i wciąż stawiacie dajmy na to spacje przed znakami interpunkcyjnymi ?? Albo piszecie dwa znaki zapytania ??

No ale jakoś to będzie, dotrwamy do tego czerwca i będę miała to z głowy.
Wtedy pojawił się problem z prawami autorskimi. I zataczamy koło.
Niby poprosiłam Was o pomoc, a tak naprawdę nic mi to nie dało. Plus moja kochana Rada raz mnie miło zaskakuje i pomaga, a raz totalnie mnie olewa i nie odpisuje na wiadomości. To irytujące.

Skoro już wytłumaczyłam powody swojej decyzji, czas na najprzyjemniejszą cześć posta.

PODZIĘKOWANIA

Dla Marchesy, współzałożycielki Watahy.
Bez Ciebie nigdy bym tak nie umiała pisać. Dziękuję. <3

 Dla Kari, znanej jako Maja/Czyste Zło.
Patrzenie, jak się rozwijasz było czystą przyjemnością.

Dla Exaliosa, mojej dosłownie drugiej połówki
(to dziewczyna, jakby co XD).
Ty zawsze wiesz, co chcę Ci powiedzieć.

Dla Victorii/Joy, pierwszej i najlepszej Delty na świecie.
Dziękuję, że miałam okazję Cię poznać. Byłaś najlepszą Radą, z jaką miałam możliwość współpracować.

Dla Orkusa, pierwszego członka z zewnątrz.
Dziękuję, że byłeś z nami od początków. Szkoda, że kontakt zanikł.

Dla Retiny, osoby, na której dźwięk imienia zawsze się uśmiecham.
Dziękuję, że jesteś ze mną, rozmawiasz ze mną, zabijasz ze mną kaczuszki. <3

Dla Ashiie.
Dziękuję, że miałam okazję Cię poznać. Nauczyłaś mnie bardzo wiele.

Dla Mrocznego.
Kocham Twoje opowiadania. Szkoda, że tak mało ich napisałeś.

Dla Arashi, niedoszłej miłości Asmina.
Dzięki, że byłaś w Radzie. Kiedy miałam Was dość, chwilami dawałaś mi nadzieję.

Dla Password.
Zagadki, której do dzisiaj nie rozwikłałam. :o

Dla Oli Puto.
Za możliwość odkrycia 10-linijkowych zdań.

Dla Shante.
Za komentarze, których do dzisiaj nie ogarniam. :D Człowieku, ju mejk maj dej ewry dej. :D

Dla Ajaxa, świetnemu przykładowi dobrego członka.
Weź się ze mną skontaktuj. Makao samo się nie zagra, a rysunki nie narysują. D:

Dla Zuko, Assuvy, Damona, Dustena, Reversa, Wirvixa, Lethiel i wielu innych,
którzy wnieśli do mojego życia coś nowego. 


 A więc, czy to naprawdę koniec? Tak. Koniec z wilkami, ale... Wątek ludzie nie został jeszcze przez nas przerobiony, tak więc kto wie? c: Jeśli kogoś interesuje to bardziej, lubi mieć w znajomych epicką Agę bądź po prostu chce ze mną pogadać w wolnych chwilach - napiszcie do mnie na Howrse bądź emaila Doliny. Byle szybko, bo niedługo oba usuwam. 

Z krzesła przed kompem pozdrawiam Was ja, Aga,
nucąca sobie pod nosem piosenkę "To już jest koniec".

czwartek, 12 lutego 2015

Ogłoszenie

Potrzebne mi info. Kto pamięta kto wstawiał do opowiadań obrazki. Nagrodzę Punktami, jeśli ktoś poda mi dużo wiadomości.

//Asmin

wtorek, 10 lutego 2015

Profil wilczycy Sytylii



Imię: Sytylia
Płeć: samica
Wiek: 2 lata
Rodzina: zaginęła
Żywioł: ogień
Umiejętności: szybkość, gdy wysoko skacze, pokazują się jej skrzydła i leci, wytwarza ogień z niczego
Opis: Jako szczeniak miałam szczęśliwą rodzinę: braci i starsze siostry, oraz oboje rodziców. Gdy byłam już dość dużym szczeniakiem, i potrafiłam już samodzielnie chodzić i biegać, to była dopiero frajda - wychodzenie z nory i ciągłe zabawy z rodzeństwem. Gdy trochę podrosłam, rodzice zabrali mnie na pierwsze polowanie, gdy wróciliśmy, wszystkie wilki wyły na mój widok i pięknego karibu, którego upolowałam wraz z rodzicami. Stado zabierało się właśnie do posiłku, kiedy usłyszeliśmy wycie, tata krzyknął: "Uciekaj!". Posłuchałam się go i zaczęłam uciekać, biegli za mną moi bracia, słyszałam ich jak biegli za mną, ale ten dźwięk cichnął coraz bardziej. Zatrzymałam się, kiedy usłyszałam 4 pisk odwróciłam się, nie było ich, nagle poczułam jak coś uderzyło we mnie. Upadłam widząc tylko cień, który zamierzał na mnie skoczyć, nagle błysnęło światło odpychając stworzenie ode mnie, zaczęłam uciekać. W końcu z wyczerpania upadłam na ziemię i zamknęły mi się oczy. Od tamtej pory jestem sama nadal poszukując swojego miejsca. Ale znalazłam je tu, w dolinie Magicznych Wilków. Przez kilka lat nauczyłam się, że posiadam wielką moc Ognia.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wyniki konkursu piękności!

Cóż, konkurs zaczął się przed usunięciem obrazków, zresztą myślę, że pamiętaliście jak to wygląda.

A więc, kto jest Miss, a kto Mister?

Brawa dla najpiękniejszej Fairlyn i najpiękniejszego Asmina!
(przynajmniej wtedy)

Ponieważ Asmin jest wszem i wobec znany ze swej dobroci, swą nagrodę oddanie drugiemu miejscu, Reversowi!

Pozdrawiam,
Alfa Asmin.

Ogłoszenie

Cóż, liczne komentarze i wiadomości i tym podobne skłoniły mnie do napisania tego ogłoszenia.

W ciągu ostatnich dni na nasz blog zawitało kilka obcych osób. Nie mówię, że to źle. Drażni mnie inne zjawisko. Ja wiem, że chcecie pomóc, ale niektóre Wasze rady są mega irytujące, bo czuję się jakbyście miały mnie za dziecko, któremu trzeba wytłumaczyć oczywistości. Dzięki, że pomagacie, ale oczywistościami tylko zdenerwujecie drażliwą osobą jaką jestem ja. Naprawdę, jeśli nie macie jakiejś cudownej rewelacji, nie komentujcie, bo ja nerwowy człowiek jestem w ciągu ostatnich dni. To tyle odnośnie rad. (Nie dotyczy to wszystkich, oczywiście).

Drugi komunikat jest do członków. Na razie proszę się wstrzymać z opowiadaniami i profilami, bo nie mam czasu i chęci tego wrzucić. Co do zdjęć, bo dramie na dA jaka była szczerze wątpię, żeby artyści zgodzili się użyczyć Dolinie swoich prac. Toteż niech każdy w wolnym czasie rozejrzy się za jakimś kreatorem postaci (np. tym) i wilka przygotuje, a ja dam ogłoszenie jak ogarnę co trzeba i mi wyślecie.

Trzecia sprawa, chciałabym podziękować Ashiie/Aishiteruu za ogromne wsparcie oraz iLonyx za motywację (pomimo odrobiny irytacji c;).

I najważniejsze, kiedy wrócimy na wcześniejszy tor? Kiedy znów wszystko będzie OK?
Nie wiem. Mam doła i nie chce mi się nic robić. Toteż... Nie wiem.

Alfa Asmin,
zbyt leniwy, aby wymyślić pożegnanie.

sobota, 7 lutego 2015

Przeprosiny związane z usunięciem obrazków

Messege for English-speaking artist - we know you can't speak Polish, so please use translator Google. We can't speak English so well too.

Pewnie już zauważyliście, że z profilów i ogólnie wszystkich postów poznikały obrazki. Zostały one usunięte. Dlaczego?

Do Asmina napisało wielu przedstawicieli - bądź też oni sami - artystów z deviantart.com, którzy odkryli na Dolinie swoje prace. Jak należałoby się tego spodziewać, nie byli zachwyceni faktem ich bezprawnego użycia.

Dlatego z miejsca chcielibyśmy najmocniej przeprosić ich za zamieszczanie ich prac bez ich zgody. Przyznajemy, że dotąd Rada Doliny nie interesowała się prawami obrazków nadesłanych przez członków. Jesteśmy pewni, że teraz się to zmieni.

Alfa Asmin oraz była Alfa Marchesa, 
która czuje się współodpowiedzialna za tą sprawę.

piątek, 6 lutego 2015

Od Ninethe

Leżałam w jaskini. Byłam senna i ostatkiem sił próbowałam być przytomna. To był bardzo pracowity dzień, biegałam i biegałam... ale taka już praca łącznika. Kiedy przymierzałam się do spania, usłyszałam czyjś głos...
- Ninethe... Ninetheee - powtórzył głośniej tajemniczy głos, wyrywając mnie z otępienia.
Leniwie podniosłam się z podłoża i przeciągnęłam się. Powolnym krokiem wyszłam z jaskini. Zapewne można uznać, że zwariowałam idąc późnym popołudniem za głosem. Ale coś mnie tam przyciągało. Było w tym coś... pociągającego, coś takiego, za którym się ślepo podąża, nie zważając na okoliczności. Idąc, słyszałam coraz głośniejsze ''Ninethe''. Byłam pewna jednego: komuś na mnie zależy.
Nagle z gęstwiny lasu wyłoniły się dwie postacie. Jakieś wilki. Kompletnie zapomniałam o zmęczeniu.
- Kim jesteś? Ja nazywam się Revers - powiedział wilk.
Nie był to ten sam głos. Różnił się.
- Ja? Ninethe... - zaczęłam. - Co tu robicie?
- Trudno to wyjaśnić - rzuciła jego towarzyszka.
- Widzisz tę dziurę? - zapytał Revers.

Ninetheł wprasza się na potańcówkę :3 XD

Głosowanie na Miss i Master



Zagłosuj już dziś.

Czas trwania głosowania: do 9 lutego godziny 15:00.


Z ciemnej głuszy pozdrawia Was Alfa Asmin,
który skrył się tutaj przed licznymi jego fankami
(bo przecież oczywiste jest, że to on jest bosko przystojny).

środa, 4 lutego 2015

Od Asmina: Koszmary?

Zastygłem w bezruchu.
- Jakim... Niebezpieczeństwie? - zapytałem, starannie wymawiając każdą głoskę.
Koszmary to jedno. Udało się odegnać je już wcześniej. Ale jeśli było coś więcej... Jeśli ten Seepranne potrafił zsyłać coś więcej, niż bezsenne noce...
- Ja... Muszę to sobie poukładać w głowie. Być może się mylę. Nie chciałabym niepokoić cię niepotrzebnie - odparła Amera i zaczęła się oddalać. - Skontaktuję się z tobą - rzuciła jeszcze i odbiegła.
To było... dziwne.
Nagle przypomniałem sobie o Ajaxie. Miał mi pomóc opanować żywioł. Wróciłem na miejsce, gdzie go zostawiłem.
Nie było go tam.

Ajax? Ame?

Od Nensi

- Tak - odpowiedziałam, odrywając wzrok od ziemi.
Miałam inne plany na ten poranek, ale przechadzka z nową znajomą mogła być ciekawsza. Ruszyłyśmy wzdłuż brzegu jeziora, rozmawiając o naszych przeżyciach w watasze. Wkrótce wpadłam na ,,genialny'' pomysł.
- Masz ochotę poślizgać się na lodzie? - zapytałam głosem drżącym z zimna.
- Ale gdzie? Przecież lód na jeziorze jest zbyt cienki - powiedziała Sharvari.
Rzeczywiście, lód na jeziorze nie nadawał się do tego. Po chwili jednak pomyślałam, jak zrobić własne lodowisko.
- A może użyję telekinezy, żeby przenieść wodę? - spytałam nieśmiało.
- Spróbuj! - krzyknęła z entuzjazmem wadera.
Na szczęście woda blisko brzegu, przy którym stałyśmy nie zamarzła. Skupiłam się. Po chwili woda uniosła się i opadła na miejsce , w którym Sharvari odgarnęła śnieg. Po minucie woda była już lodem.
- To jak, ślizgamy się? - zapytałam śmiało.

Sharvari?

wtorek, 3 lutego 2015

Od Fairlyn

Słońce zaświeciło mi wprost w lekko otwarte oczy. Już świt?..., pomyślałam i rozwarłam szczęki w długim ziewnięciu. Sand spał obok mnie, ze swoim całkiem długim, gęstym futrem, więc okropny, urwisty wiatr nie odebrał całkowicie mi ciepła. Oczywiście zanim zasnęliśmy, znaleźliśmy jakieś w miarę osłonięte miejsce, w tym przypadku parę krzaków, ale i tak w nocy było dużo zimniej, bez słońca i lasu, zatrzymującego po części złą pogodę.
Spojrzałam na śpiącego pół-psa i szturchnęłam go delikatnie nosem żeby się obudził. Mój żołądek domagał się jakiegoś jedzenia, a to on tu był lepszym łowcą. Co prawda ja też powoli robiłam się lepsza, ale wolałam nie ryzykować straty jedzenia, kiedy byłam głodna.
Sand powoli otworzył swoje bursztynowe oczy, w których odbiła się tarcza wschodzącego słońca. Uśmiechnęłam się lekko do niego. Podróżowaliśmy razem nie więcej niż dzień, ale i tak już polubiłam tego chudego basiora. Praktycznie zupełne przeciwieństwo Asmina!
Niedawno mieliśmy nawet urodziny i z niemałą przyjemnością zdałam sobie sprawę, że mnie tam wtedy nie było. Nienawidziłam urodzin. Wszyscy cię zagadują albo ty musisz ich i rzucać puste życzenia na wiatr.
Mój towarzysz szybko wstał i otrzepał sierść, po czym otworzył buzię, by lepiej wyłapywać zapachy zwierzyny. Podążyłam za jego śladem i wyczułam świeży zapach myszy. Lepsze to, niż nic, pomyślałam i udałam się w stronę, z której dochodził zapach. Stąpając cicho, po chwili wypatrzyłam gryzonia. Kiedy znalazłam się wystarczająco blisko skoczyłam i przygwoździłam mysz pazurami do ziemi.
 Z triumfem w oczach wróciłam do naszego poprzedniego schronienia. Co prawda mała mysz nie mogła całkowicie napełnić mojego brzucha, ale wiedziałam, że Sand złapie coś większego.
Kiedy basior wrócił z pulchnym królikiem i oboje się najedliśmy ruszyliśmy  przed siebie. Chciałam ominąć zapadliska- nie sądziłam, żeby było tam coś ciekawego, więc drogą naokoło Doliny, planowałam przedostać się do Kruczej Przełęczy i Północnej Kniei a stamtąd z powrotem do naszego głównego terytorium.
Spojrzałam z radością na polany przede mną, powoli przechodzące w początki lasu. To było zdecydowanie lepsze niż życie w watasze.
Popieram.

Od Amery

Wreszcie ogień zaczął słabnąć. Zaczęliśmy kaszleć, żeby pozbyć się gryzącego dymu z płuc. Byłam jednocześnie wściekła na Asmina, że z mojego powodu pakuje się w ogień i to dosłownie, ale z drugiej strony strasznie cieszyłam się, że go widzę. Miał lekko osmalone futro i przypalony ogon, ale był w jednym kawałku. Szybko domyśliłam się o co chodzi.
- Widzę, że ktoś tutaj posiada nowy żywioł...- uśmiechnęłam się do niego z głupkowatą miną.
-Niespodzianka ? Zresztą nieważne, może lepiej powiesz mi co tu się wyprawia ?
W tym momencie mój uśmiech zniknął. Poczułam pieczenie na prawym boku i odwróciłam głowę w tamtą stronę. Szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia, gdy dostrzegłam wypaloną ranę wyglądającą jak jakiś dziwny symbol, którego nie potrafiłam w żaden sposób odczytać. Szybko odwróciłam się w stronę basiora. Odrobinę irytowała mnie jego grzywka, przez którą nie widziałam jego oczu i trudniej było mi odgadnąć nad czym się zastanawia. Teraz jednak były ważniejsze rzeczy, o które musiałam się martwić.
-Widzisz... Seepranne wrócił i znowu połączył się ze mną co znaczy, że odzyskałam żywioł ognia... A fala koszmarów powróci. Jednak... najgorsze jest chyba to, że Magiczna Dolina jest w wielkim niebezpieczeństwie...
Asmin?

Od Ajaxa: Koszmar wrócił

Samotnie biegałem. Tak bez celu. Nie miałem co robić, nic się nie działo... Nagle, gdy tylko podbiegłem do dużej, mrocznej jaskini, wydobył się z niej dziwny ryk. Zdziwiony zatrzymałem się. Co to mogło być? Nie zastanawiając się zbliżyłem się do niej. Zaglądnąłem tam, ale nic nie było widać. Jeśli to było coś niebezpiecznego dla watahy, nie mogło dalej żyć. Powoli zacząłem wchodzić. Co dziwne, nie bałem się w ogóle. Ani troszeczkę.
W środku panowała wielka ciemność. Nie widziałem nic a nic. Oglądnąłem się tylko stęskniony za światłem świecącym z wejścia. Było już za późno, żeby się wycofać. Westchnąłem. Co mnie dziwiło, ryk nie powtórzył się. Nie miałem pojęcia, jakie niebezpieczeństwo tam się znajduje... Po jakimś czasie błądzenia w jaskini zobaczyłem w oddali dwa, malutkie, czerwone światełka. Wydawały się niewinne...
Ruszyłem szybciej w ich stronę. Truchtałem, ale nie biegłem, żeby się nie zabić po drodze. Zauważyłem, że są coraz bliżej. Ale to nie ja się do nich zbliżałem. To one leciały do mnie. Wystraszony zatrzymałem się, patrzyłem dysząc głośno, jak czerwone światła są coraz większe i większe, oraz zbliżają się do mnie. Po chwili były już bardzo blisko. A ja ze strachu nie mogłem się ruszyć. To mogło być wszystko!
Nagle dwa światła wleciały we mnie. Usłyszałem przerażający odgłos, jak ze strasznych opowieści o duchach, które to słyszałem za młodości, gdy byłem jeszcze wilczątkiem. Poczułem mocny podmuch wiatru i ból w karku. W sekundę zostałem przez to coś powalony. Nagle zrobiło się tam całkiem jasno. Jakby zrobił się dzień. Byłem w kamiennym "pokoju". Zupełnie sam. Nie było już żadnych czerwonych światełek. Zauważyłem, że z pyska kapie mi krew. Moja...
- Nie bój się, Ajaxie – usłyszałem głos. Dochodził z... Znikąd. Jakby z góry, z boków i dołu równocześnie. Był jak głośny szept.
Powoli się podniosłem.
- Uważasz, że się boję? – Stanąłem prosto.
Na "ścianie" przede mną zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Na początku czarna mgła zaczęła się tam powoli pojawiać. Potem zaświeciły się żółte oczy, a na końcu cała sylwetka bardzo szczupłego wilka. Dobrze wiedziałem, kto to...

Od Sharvari

Słoneczny blask wdarł się do jaskini, a biała poświata z zewnątrz jeszcze bardziej doświetliła mą oazę. Nieśpiesznie otworzyłam oczy i zapatrzyłam się w widoki na zewnątrz. Napawałam się widokiem śnieżynek tańczących na wietrze i mieniącego się niczym diamenty śniegu. To wszystko wydało mi się tak piękne, że aż nierealne. Po chwili wstałam i wyszłam z mojego królestwa. Gdy tylko łapami dotknęłam śniegu, poczułam delikatne mrowienie z zimna. Z zachwytu westchnęłam nad moją ulubioną porą roku i ruszyłam w stronę jeziora. Wiedziałam, że było bardzo wcześnie, toteż widok nieznanej wadery bardzo mnie zdziwił. W sumie to nie różniła się bardzo kolorem od bieli dookoła, ale wydała mi się ciekawa.
- Cześć - powiedziałam lekko zaspanym głosem.
- Hej - odparła z uśmiechem.
- My się chyba nie znamy. Jestem Sharvari, a ty? - spytałam maskując ziewnięcie.
- Jestem Nensi. Miło poznać - powiedziała.
Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie, po czym usiadłam obok. Czułam, że muszę z kimś pogadać. Potrzebowałam po prostu jakiejś przyjaciółki.
- Masz jakąś przyjaciółkę? - spytałam nieśmiało z lekkim rumieńcem.
- Nie - westchnęła.
- To tak jak ja - również westchnęłam.
Temperatura była coraz zimniejsza, a mi powoli zaczynał zamarzać zadek. Powoli wstałam i postawiłam wszystko na jedną kartę..
- Przejdziemy się? - zapytałam z nadzieją.

Nensi? C;

poniedziałek, 2 lutego 2015

Konkurs na Miss i Master!

Kto jest najpiękniejszą wilczycą? Który wilk to ten najprzystojniejszy? Uważasz, że jesteś śliczna? Twierdzisz, że to właśnie Ty masz w sobie to coś powalającego na kolana?

\\Pora się przekonać, kto ma rację!//

Witamy w niemającym sobie równych konkursie piękności, konkursie, w którym możesz dowieść, że to jesteś najcudowniejszą istotą na Ziemi. Wystarczy, że napiszesz swoje imię w komentarzu, a już 6 lutego pojawi się ankieta. Ankieta, która zmieni wszystko.
Najpiękniejsi dostaną po 4 Punkty.
Konkurs nosi imię Ashiraii, Najpiękniejszej Hejterki Świata.

Z Nienacka pozdrawia Was Alfa Asmin,
który bez wątpienia jest bosko przystojny.

Ko-ko-konkurs "DZW"!

Hej, hej, hej!

Ponieważ styczeń przebiegł bezkonkursowo, postaram się zorganizować w lutym aż dwa, ale to jeśli czas pozwoli.
Niektórzy pewnie przypominają sobie to i owo. Cóż, zasady pozostały niezmienne, poza pewnymi wyjątkami.
Można napisać trzy historie, po dwa Punkty za każdą (pod warunkiem, że przejdzie). Dodatkowo oryginalne opowiadania zostaną nagrodzone dodatkowymi Punktami.
Czas trwania: do 15 lutego. Gdyby ktoś nie wiedział, opowiadania wysyłamy normalnie, na moją pocztę.

Powodzenia i niech wena będzie z Wami!

Z Nibylandii pozdrawia Was niby Alfa Asmin,
który niby jakiś śmieszek, opowie suchara:
Rozmawiają dwie ameby:
- Ej, kopnęłaś mnie!
- Niby czym?
- Nibynóżką!
*Ho ho ho!*

Od Night

Tą niespodzianką był Black. Od razu stanęłam w pozycji obronnej, mój brat też.
- O, jakie miłe powitanie! - Black wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu.
- Takie, na jakie zasługujesz - odparłam.
- Ale czemu od razu tak agresywnie?
- Chyba sam dobrze wiesz, czemu - odpowiedział Stil.
- Nie, nie wiem!
- To się teraz dowiesz!!! - krzyknął Stil.
Skoczył na Blacka i zaczął go gryźć i drapać. Black bronił się jakby od niechcenia. Gdy mój brat miał już przegryźć mu gardło, Black krzyknął:
- I tak nie przeżyjecie! - I wydał ostatnie tchnienie.
Miał rację, to nie był koniec.

niedziela, 1 lutego 2015

Od Fairlyn

Czułam się beznadziejnie. Jakby ktoś przejechał mi pazurami po twarzy. Cały entuzjazm, z którym opuszczałam Dolinę powoli ulatywał, ale nie tęskniłam i nie chciałam wracać. Westchnęłam cicho i rozciągnęłam powoli wszystkie mięśnie.
Od niedawna przechadzałam się na pustych, natarczywie wietrznych równinach. Trochę brakowało mi nad głową koron drzew, pod którymi zawsze polowałam, spałam, piłam, czy prowadziłam nocne zwiady. Ale nie było znowu tak źle. Jedyne co mi przeszkadzało to samo polowanie. Przyzwyczajona do cienia rzucanego przez każdą roślinę w lesie, trudniej było mi cokolwiek złapać na całkowicie pustych polanach. Próbowałam z rybami, królikami, myszami czy ptakami, ale i tak chodziłam głodniejsza niż zwykle.
Na szczęście słońce świeciło tu dużo mocniej i przynajmniej zimno aż tak mi nie przeszkadzało. Ale dzisiaj chmury zasłoniły ciepłe światło, a w powietrzu można było wyczuć nadchodzący deszcz. Od wczoraj nic nie miałam w brzuchu, ale wciąż miałam siłę żeby iść do przodu.
Nagle w powietrzu rozszedł się dziwny zapach, którego nigdy wcześniej nie czułam. Przypominał odrobinę wilka. Przystanęłam i rozejrzałam się. Trop był dosyć świeży. Ta istota wciąż tu mogła być. Wycofałam się w głębszą trawę, ale wciąż czułam się zbyt odkryta. Nastrzygłam uszy i wsłuchałam się w dźwięki wypełniające polanę. Nagle zapach stał się mocniejszy, poprzedzony uderzeniami łap o ziemię. Wtedy na myśl przyszło mi pewne stworzenie, czasem wspominane w opowieściach starszych wilków.
Coś się na mnie rzuciło. Było mniejsze i słabsze, ale wciąż agresywne, co zauważyłam jak już wszczepiło mi się zębami w nogę.
Pies.
Dolina, chroniona barierą przed ludźmi, dawała także bezpieczeństwo przed ich pupilami, czyli w szczególności psami. Powstała zanim się urodziłam, a dzikie psy nie pokazywały się tam często, więc pierwszy raz widziałam psa. Ciągle warczał i przymierzał się do kolejnych ataków. Warknęłam ostrzegawczo i postawiłam włosy, żeby pokazać mu, że nie warto atakować. Podczas gdy tak stał niezdecydowany, przypatrzyłam się uważniej. Był bardzo podobny do wilków, trochę mniejszy i drobniejszej budowy. Miał blond futro i niebieskie oczy.
Share, co o nim myślisz?
A co niby mam? To pies. Lepiej go przepędź i chodźmy dalej.
Parsknęłam w myślach i spojrzałam się na zwierzę. Już nie wyglądał jakby chciał mnie zaatakować. Także przypatrywał mi się z ciekawością w dużych oczach.
- Rozumiesz wilczy?- spytałam po dłuższej chwili.
- Tak - odparł cicho i zamachał ogonem.
- Nie jesteś tu z człowiekiem?
- Mój ojciec był wilkiem, więc nie potrzebuje ludzi - powoli, ale z dumą odpowiedział. - Jak się nazywasz? - dodał z lekkim entuzjazmem w głosie.
- Fair. Lub Lyn.
Przechylił przyjaźnie głowę.
- Jestem Sand. Nie sądziłem że spotkam tu wilka.
- A ja pół-psa.
Patrzyliśmy się przez chwilę na siebie.
- Co tu robisz? - zagadał.
- Podróżuje.
- To tak jak ja! Może chciałabyś iść ze mną? Z tego co widzę, słabo ci idzie polowanie. Mógłbym ci pomóc - zamachał ogonem.
- Nie potrzebuje pomocy psa - odpowiedziałam dumnie, ale kiedy spojrzałam w jego oczy, zobaczyłam, że nie miał złych intencji. Jego niebieskie oczy wglądały jak wieczorne niebo, coś między granatowym a jaśniejszym niebieskim. Nie chciałam odrywać od nich wzroku.
- Okej - odparłam po dłuższej chwili. - Póki co pójdziemy razem.

Wygnani

Wygnani:
  • Narina
  • Nemezis
  • Rali
  • Ratchet
  • Xeris
  • Dusten
Jeśli dwie ostatnie na liście nagle odżyją, niech się ze mną skontaktują, to będzie dla nich jeszcze jakaś szansa.

Ostrzeżenia:
  • Ajax
  • Nesso
  • Evera
  • Ninethe
  • Password
  • Rekla
  • Shante
  • Sharvari
  • Wirvix
Podkreślone osoby to te, które wiszą na włosku.

Alfa Asmin

Wyniki konkursu Aktywność!

Cóż, dzisiejsze wyniki są chyba najbardziej zaskakującymi wynikami w historii watahy!
Ale do rzeczy. Jak zapewne wszyscy się domyślają, najwięcej postów napisał nieśmiertelny, niepokonany itd. itp.  Asmin, będący wcześniej pod osobą Odalis.
Drugie miejsce przypadnie pewnie Fair, prawda?
I tu Was zaskoczę. Otóż pierwszy raz w dziejach wilczości (odpowiednik ludzkości, okej?) na podium stanęły aż trzy wilki!

Gorące brawa dla Fair, Adexioun i Reversa! To doskonały fakt potwierdzający tezę, że konkurs Aktywność to nie tylko dla rodzeństwa Anspeire.

Trójka szczęśliwców otrzyma 4 Punkty.

Z Polany Spotkań pozdrawia Was Alfa Asmin,
który bez wątpienia uniósłby trójkę zwycięzców do pokazania światu,
ale nie ma takiej mocy. ._.