Wchodzisz na tego bloga z sentymentu czy przypadkiem? :>

niedziela, 1 lutego 2015

Od Fairlyn

Czułam się beznadziejnie. Jakby ktoś przejechał mi pazurami po twarzy. Cały entuzjazm, z którym opuszczałam Dolinę powoli ulatywał, ale nie tęskniłam i nie chciałam wracać. Westchnęłam cicho i rozciągnęłam powoli wszystkie mięśnie.
Od niedawna przechadzałam się na pustych, natarczywie wietrznych równinach. Trochę brakowało mi nad głową koron drzew, pod którymi zawsze polowałam, spałam, piłam, czy prowadziłam nocne zwiady. Ale nie było znowu tak źle. Jedyne co mi przeszkadzało to samo polowanie. Przyzwyczajona do cienia rzucanego przez każdą roślinę w lesie, trudniej było mi cokolwiek złapać na całkowicie pustych polanach. Próbowałam z rybami, królikami, myszami czy ptakami, ale i tak chodziłam głodniejsza niż zwykle.
Na szczęście słońce świeciło tu dużo mocniej i przynajmniej zimno aż tak mi nie przeszkadzało. Ale dzisiaj chmury zasłoniły ciepłe światło, a w powietrzu można było wyczuć nadchodzący deszcz. Od wczoraj nic nie miałam w brzuchu, ale wciąż miałam siłę żeby iść do przodu.
Nagle w powietrzu rozszedł się dziwny zapach, którego nigdy wcześniej nie czułam. Przypominał odrobinę wilka. Przystanęłam i rozejrzałam się. Trop był dosyć świeży. Ta istota wciąż tu mogła być. Wycofałam się w głębszą trawę, ale wciąż czułam się zbyt odkryta. Nastrzygłam uszy i wsłuchałam się w dźwięki wypełniające polanę. Nagle zapach stał się mocniejszy, poprzedzony uderzeniami łap o ziemię. Wtedy na myśl przyszło mi pewne stworzenie, czasem wspominane w opowieściach starszych wilków.
Coś się na mnie rzuciło. Było mniejsze i słabsze, ale wciąż agresywne, co zauważyłam jak już wszczepiło mi się zębami w nogę.
Pies.
Dolina, chroniona barierą przed ludźmi, dawała także bezpieczeństwo przed ich pupilami, czyli w szczególności psami. Powstała zanim się urodziłam, a dzikie psy nie pokazywały się tam często, więc pierwszy raz widziałam psa. Ciągle warczał i przymierzał się do kolejnych ataków. Warknęłam ostrzegawczo i postawiłam włosy, żeby pokazać mu, że nie warto atakować. Podczas gdy tak stał niezdecydowany, przypatrzyłam się uważniej. Był bardzo podobny do wilków, trochę mniejszy i drobniejszej budowy. Miał blond futro i niebieskie oczy.
Share, co o nim myślisz?
A co niby mam? To pies. Lepiej go przepędź i chodźmy dalej.
Parsknęłam w myślach i spojrzałam się na zwierzę. Już nie wyglądał jakby chciał mnie zaatakować. Także przypatrywał mi się z ciekawością w dużych oczach.
- Rozumiesz wilczy?- spytałam po dłuższej chwili.
- Tak - odparł cicho i zamachał ogonem.
- Nie jesteś tu z człowiekiem?
- Mój ojciec był wilkiem, więc nie potrzebuje ludzi - powoli, ale z dumą odpowiedział. - Jak się nazywasz? - dodał z lekkim entuzjazmem w głosie.
- Fair. Lub Lyn.
Przechylił przyjaźnie głowę.
- Jestem Sand. Nie sądziłem że spotkam tu wilka.
- A ja pół-psa.
Patrzyliśmy się przez chwilę na siebie.
- Co tu robisz? - zagadał.
- Podróżuje.
- To tak jak ja! Może chciałabyś iść ze mną? Z tego co widzę, słabo ci idzie polowanie. Mógłbym ci pomóc - zamachał ogonem.
- Nie potrzebuje pomocy psa - odpowiedziałam dumnie, ale kiedy spojrzałam w jego oczy, zobaczyłam, że nie miał złych intencji. Jego niebieskie oczy wglądały jak wieczorne niebo, coś między granatowym a jaśniejszym niebieskim. Nie chciałam odrywać od nich wzroku.
- Okej - odparłam po dłuższej chwili. - Póki co pójdziemy razem.

2 komentarze:

Aszi pisze...

w sumie
to śmieszy mnie trochę to, że wg tego opowiadania wilki miałyby nie rozumieć psów i vice versa
skoro w niektórych opkach, kiedy jeszcze można było pisać o ludziach postacie rozumieli ich słowa
zresztą
wilki to psowate, więc to już całkiem bez sensu XDD

Lyn pisze...

Nie wiedziałam czy ageł się zgodzi, więc wolałam nie ryzykować i potem mieszać ewhh